Saltwash - moje pierwsze doświadczenia

09:25

Pewnego dnia przedzierając się przez zapchaną mailami skrzynkę kliknęłam w zaproszenie na kreatywne spotkanie w łódzkim "Podwórku Hilarego". Wydarzenie miało być inauguracją Tygodnia Otwartej Pracowni SALTWASH®. Sprawdziłam w kalendarzu, że akurat ten weekend mam wolny i z radością przyjęłam zaproszenie. Lubię poznawać nowe produkty, a SALTWASH z opisu bardzo mi przypominał moje niedawne eksperymenty z teksturami (poświecę im kolejne dwa posty).


W warsztatach uczestniczyły blogerki, z których część znałam już osobiście, a niektóre z wielką przyjemnością odwiedzałam do tej pory jedynie na ich kreatywnych blogach. Pracowaliśmy na deseczkach i słoikach, z których powstały nawiązując do wakacyjnych, nadmorskich klimatów ozdoby. Dlaczego akurat taka stylizacja? Otóż twórcami SALTWASH są młodzi amerykanie, którzy chcieli nadać swoim meblom i dekoracjom wygląd jaki mają przedmioty narażone na wieloletnie działanie słonej, morskiej bryzy.

Cóż to jest ten magiczny proszek?

SALTWASH pozwala w kilka chwil zamienić dowolną farbę w pastę strukturalną. Jego formuła opiera się na bardzo wytrzymałych, trwałych po zaschnięciu krzemianach magnezu. Zielonkawy kolor nadaje mu minerał o nazwie attapulgit (pałygorskit). Sproszkowany attapulgit ma ciekawe właściwości - jest niezwykle porowaty dzięki czemu wciąga farbę w liczne kanaliki tworząc gęstą papkę. To właśnie ta unikatowa zdolność zagęszczania różnego rodzaju preparatów pozwala na tworzenie efektownych struktur na malowanych powierzchniach. SALTWASH ma także dodatek drobnoziarnistej soli morskiej, nawiązujący do powodu dla którego powstał.


Jak go zastosować?

Każdy kto miał okazję popracować z proszkiem SALTWASH ma na niego własny pomysł. Najbardziej klasyczna wersja zakłada, że utworzoną pastą pokrywamy przedmiot, następnie malujemy go farbą w kontrastowej barwie i szlifujemy. Warstwa bazowa przed malowaniem powierzchniowym powinna być sucha lub prawie sucha. Szlifować można do osiągnięcia całkowicie gładkiej powierzchni, albo do osiągnięcia satysfakcjonującego efektu.


Mnie podoba się wersja, w której traktujemy warstwę bazową jak tradycyjną pastę strukturalną, a następnie metodą suchego pędzla nanosimy dodatkowy kolor, podkreślając efekt przestrzenny.W ten sposób ozdobiłam swój lampion ze słoika i deseczkę, podbielając niektóre fragmenty szarej struktury.



Suszenie pasty suszarką daje spękania. To także ciekawy efekt, na dodatek uzyskany bez żadnego dodatkowego medium do spękań.



Czy naprawdę warto?

No dobrze, powie ktoś - ale po co mi proszek do robienia pasty, skoro mogę kupić gotową pastę strukturalną albo szpachlówkę?  Jasne, szpachlówkę w markecie budowlanym można kupić za znacznie niższą cenę, ale weźcie pod uwagę kilka zalet jakie daje Wam nowy produkt:
1. Kolorową strukturę. To, co moim zdaniem jest podstawową zaletą SALTWASH to fakt, że mamy od razu pastę w kolorze. Standardowe pasty zwykle są białe, co oznacza że najpierw trzeba nanieść strukturę, potem ją zamalować farbą bazową i dopiero na niej kreować dodatkowe efekty. Przy przecieraniu takiej struktury ze standardowej pasty może się zdarzyć, że zaczniemy ścierać farbę bazową i pojawią się nieoczekiwanie białe miejsca. Poza tym jeśli niechcący uszkodzimy dekor nie będzie tego widać - nie pojawią się białe plamki.
2. Wykorzystanie resztek farb. Do stworzenia pasty można wykorzystać resztki farb. Ileż to razy zastanawialiście się co zrobić z odrobiną farby, która została w puszce po jakimś większym projekcie?
3. Nie zaschnie, póki jej nie zmieszasz z farbą. Proszek zdecydowanie łatwiej przechować niż gotową pastę. Te drugie po kilku miesiącach zwykle zasychają.
4. Trwałe i odporne powierzchnie. Krzemiany są bardzo twardymi i trwałymi minerałami. W paście z farbą przylgną do niemal każdej powierzchni, a po zaschnięciu będą się jej dobrze trzymać. Można śmiało dekorować meble i donice stosowane na zewnątrz.


Czy jest tańsza alternatywa?

Życie nas uczy, że zawsze jest jakaś tańsza alternatywa. Spotkałam już na polskim rynku kilka "cudownych proszków" do tworzenia struktur i niektórych stanowczo nie będę polecać. Nie zawsze tańsze rozwiązanie jest równie dobre i niekoniecznie spełnia nasze oczekiwania (np. w zakresie trwałości czy zdolności wiązania koloru). Warto zapytać sprzedawcę co jest głównym składnikiem produktu, jeśli to gips lub cement dajcie sobie spokój. Taki "proszek" zrobicie sobie sami po wizycie w markecie budowlanym.





You Might Also Like

7 komentarze

  1. I znowu dowiedziałam się czegoś nowego. :) Dziękuję Ci za przydatną dawkę wiedzy. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe, nieczęsto się słyszy o tym proszku, więc artykuł jest bardzo interesujący :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnie zdanie jest bardzo trafne, wszystko można zrobić samemu po wizycie w markecie budowlanym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie denerwuje tylko to, że za firmę każą sobie płacić dużo więcej niż jest warte w rzeczywistości nie chodzi mi o ten konkretny proszek, a ogólnie. Efekty te same, a czasami nawet gorsze ale wystarczy że znana firma i cena w górę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy artykuł. Inspirujący do kolejnych artystycznych działań ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że pierwszy raz spotkam się z tą nazwą, ale Twoja praca bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie jeśli zostawisz swój komentarz

KRUDO - polecam na zakupy!

Popular Posts

Moja lista blogów

Blog Archive

Łączna liczba wyświetleń

Pinterest

Subscribe