wtorek, 17 lutego 2015

Szafka nocna do pokoju Uli

Moja dorastająca "panna" zgłosiła zapotrzebowanie na szafkę nocną. Ta, którą miała, zanim zaczęła przerabiać pokój na bardziej romantyczny niespecjalnie się prezentowała. Co prawda jest to kawał starego, drewnianego mebla, ale proporcje zupełnie nie takie i klimat też. Zakupiłyśmy więc na Allegro stoliczek z szufladkami i przerobiłyśmy na bieloną szafeczkę.

 
Tak wyglądała szafka w chwili zakupu:

 Po zeszlifowaniu lakieru, zawoskowaniu beżowym woskiem Byta-yta i wymianie gałek na ceramiczne szafka zmieniła nieco charakter.






niedziela, 15 lutego 2015

Drewniany pojemnik imitujący donicę z łupka

Lubię barwę naturalnego łupka, bo stanowi doskonałe, neutralne tło dla innych, kolorowych przedmiotów. Nic dziwnego, że od pewnego czasu kamień ten stał się modnym elementem wnętrz - wykonuje się z niego m.in. okładziny ścienne i płyty podłogowe.  Ja często używam dwóch  sporych podkładek z łupka jako podstawki pod garnki i deski do serwowania przekąsek. Kiedy po raz pierwszy otworzyłam puszkę farby Amazona o wdzięcznej nazwie Black Pearl jej barwa skojarzyła mi się właśnie z łupkiem i postanowiłam sprawdzić czy uda mi się użyć jej do wyczarowania imitacji kamiennej donicy.

Za bazę donicy posłużył mi drewniany pojemnik w którym kupiłam kiedyś mydełka w kształcie rozgwiazd i muszelek.  Ze względu na rozerwaną folię zestaw był na przecenie i tak za całe 7 zł nabyłam mydełka i drewniane opakowanie.

 
Odkleiłam z niego "morskie" dekoracje z jutowej siatki i przetarłam delikatnie papierem ściernym aby się  pozbyć resztek kleju.


Pudełko pomalowałam farbą kredową Amazona Black Pearl. Wystarczyła jedna warstwa farby aby równomiernie pokryć drewno i sklejkowe dno. Zabezpieczyłam farbę bezbarwnym woskiem, a potem woskiem czarnym (Amazona All Black) zrobiłam nieregularne, delikatne "maźnięcia" aby wrażenie kamiennej powierzchni było bardziej przekonujące. Efekt końcowy wygląda tak:


Donica stoi na płycie z prawdziwego łupka:



Oczywiście, aby można było posadzić w donicy kwiaty trzeba wyłożyć ją folią lub dopasować do wnętrza  jakiś plastikowy wkład. Donica doskonale wyglądała także jako misa na słodycze i jako pojemnik na korale.


Metamorfoza łatwa, szybka i efektowna.  Takie lubię najbardziej!

sobota, 14 lutego 2015

Szafka w nowej odsłonie

Postanowiłam przetestować nowy kolor wosku Byta-yta o nazwie Petrol. Po szybkim rozejrzeniu się w moich meblowych zasobach czekających na przeróbkę wybór padł na niewielką szafkę z toczonymi nóżkami. Co prawda pierwotnie planowałam przemalować ją na ciemnoszary kolor farbą kredową, ale w takiej wersji też moim zdnieniem wygląda ciekawie:



Szafka była pierwotnie lakierowana (na szczęście w miarę miękkim lakierem akrylowym) i aby wosk ładnie wybarwił drewno musiałam ją potraktować papierem ściernym. Lakierowana powierzchnia nie jest porowata i wosk nie miałby w co wniknąć, osiadając jedynie cienką warstwą na powierzchni. Blaty poszły szybciutko - ot kilka machnięć kostką ścierną i po krzyku, ale nóżki wymagały nieco więcej zabawy. W takich przypadkach świetnie się sprawdza papier ścierny na cienkiej gąbce. Tu zdjęcie nóżek w trakcie woskowania.


Lubię ten efekt, kiedy przez warstwę koloru prześwitują słoje drewna.

Tu przy okazji mała uwaga: kiedy szlifujemy lakierowane drewno pod woskowanie musimy się upewnić, że faktycznie cały lakier został usunięty. Najlepiej sprawdzić to patrząc czy powierzchnia jest już matowa i przeciągając po niej palcami. Jeśli na powierzchni widać jeszcze lekko świecące miejsca lub "żyłki", a pod palcami czujemy gładką powierzchnię zamiast charakterystycznej szorstkości surowego drewna, to znaczy, że lakier jeszcze jest. Woskowanie takiej powierzchni sprawi, że wosk będzie się w jednych miejscach trzymał doskonale, a w innych ślizgał po powierzchni.  

 Szafka może być świetnym mebelkiem do sypialni:



albo do łazienki:





Myślę że sprawdziłaby się także na tarasie, w jadalni czy w pokoju dziecka. Jak się Wam podoba?

piątek, 13 lutego 2015

Byle do wiosny!

Dziwna ta zima. W dzień + 5 w nocy -3, raz deszcz raz śnieg i ciągła wilgoć.  Tęsknie za wiosną. Żeby choć trochę poczuć wiosenny klimat cały dom udekorowałam szafirkami. Te ulokowały się w oknie salonu i spoglądają na szare o tej porze roku podwórko.



Szafirki zasiedliły także gniazdko z wikliny


Wkradły się do naszej sypialni i do pokoi  dzieci




A na koniec jeszcze miłe wspomnienie z Tłustego Czwartku - mini pączki serowe :)
Szybkie, proste i bardzo smaczne!


My używamy mąki pełnoziarnistej, ale równie dobre wyjdą ze zwykłej.
Mieszamy 1 szklankę mąki, 1 jajko, rozrobiony twaróg (250 g), łyżkę cukru, 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia. Jeśli twaróg był mocno wilgotny może być potrzebne więcej mąki.  Formujemy kulki, wrzucamy na rozgrzany tłuszcz i smażymy do zrumienienia. Smacznego!

czwartek, 5 lutego 2015

Pudełko - Walentynka krok po kroku

Ledwo wróciliśmy z ferii, a tu już prawie Walentynki! Dzisiaj krótki fotograficzny kursik jak wyczarować taką niespodziankę dla kogoś bliskiego:


Bazą było pudełeczko ze sklejki i drewna.



Pomalowałam je farbą kredową Amazona w kolorze jasnoszarym (Duifgrijs).



Następnie pokryłam je w niektórych miejscach woskiem w kolorze niebieskoszarym (Blauwgrijs).


"Pomazane" pudełko pokryłam w całości woskiem kredowym wcierając go nierównomiernie, tak by w niektórych miejscach zostało więcej białego koloru. Poniżej widzicie jak zmienia się kolor pudełka przy woskowaniu.



Efekt takiego cieniowania  najlepiej widać tu:


Dekorację wieczka wykonałam przy pomocy szablonu i wosku. Gąbką lub pędzlem z woskiem trzeba tepować od góry. Absolutnie nie należy próbować nakładać wosk równo. O wiele lepsze efekty daje nakładanie "niedbałe".


Tak wyglądał efekt finalny:



Doszłam do wniosku, że czegoś jej brakuje i  wieczko otoczyłam koronką.







wtorek, 20 stycznia 2015

Nie hotel z tramwajem, który utknął w środku

Biurko do kompletu z pokazanym niedawno kontenerkiem "się maluje",  inne meble "się szlifują" albo "się kleją" więc nie pokażę Wam żadnego nowego mebla. Za to zabiorę Was tym postem na wycieczkę w kolejne niezwykłe miejsce w jakim zdarzyło mi się spędzić miły weekend.  Hotel "Not Hotel" wybraliśmy jako miejsce noclegowe w Amsterdamie jak tylko przypadkowo zajrzeliśmy na jego stronę.  Tu nic nie jest tym, czym się wydaje być!



Niezwykłe wnętrza tego hoteliku zaprojektowali młodzi designerzy z grupy Collaboration-O. Środek hotelowego hallu zajmuje wagonik tramwajowy, w którym mieści się sypialnia dla dwojga. To w niej, całkiem wygodnie spędziliśmy z mężem dwie noce. Przyznaję, że było to ciekawe przeżycie. W sobotę wieczorem czuliśmy się jak w prywatnej luksusowej loży, leżąc na łóżku i oglądając występy na żywo młodych muzyków, koncertujących na scenie zaimprowizowanej w hotelowym hallu. Wystarczyło odsłonić zasłonki w naszym "pojeździe"  aby znaleźć się w centrum wydarzeń.




Zmęczeni zwiedzaniem miasta mogą przysiąść na wygodnych fotelach albo... w wannie.



Udając się na antresolę do bogato wyposażonej w literaturę z całego świata biblioteki trzeba mieć się na baczności.  Półka z książkami może nagle obrócić się i wyjdzie zza niej gość hotelowy nocujący w sekretnym pokoju.  Można również zanocować w Drukowanym Domku  albo wycinanej ze sklejki na kształt dziwacznej świątyni Crisis Free Zone. Każdy z niezwykłych pokoi możecie zwiedzić wirtualnie na stronie hotelu http://www.hotelnothotel.com/rooms/

środa, 7 stycznia 2015

Ni pies ni wydra, czyli o kredowym zamieszaniu słów kilka



Widziała Pani? – rzuciła w słuchawkę jedna z moich klientek – Są kolejne farby kredowe, tym razem od Pentart-u!  I co Pani o nich myśli? Lepsze niż te, co je Pani sprzedaje? 




Nie wiem, nie próbowałam – odparłam spokojnie.  No bo jak tu w kilku słowach wytłumaczyć telefonicznie, dlaczego do kolejnych odmian „kredówek” podchodzę z dystansem?   Musiałabym zacząć od tego, co kto rozumie pod pojęciem „farby kredowe”.  Dla jednych jest to wyłącznie konkretna farba, konkretnej  angielskiej marki, zawierającej w prawnie zastrzeżonej nazwie takie sformułowanie.  Dla innych „farba kredowa”  to synonim farby klejowej, jaką kiedyś malowano ściany. Do dziś można ją kupić, choćby na Allegro. Ma postać proszku rozpuszczalnego w wodzie.  Dla jeszcze innych „farba kredowa” to każda farba, która tworzy powierzchnię „chalky finish” czyli kredową w dotyku.  Zwolennicy domowych metod otrzymywania „farby kredowej” mieszają z dowolną farbą duże ilości kredy (a czasem także innych sypkich wypełniaczy), aby otrzymać mocno kryjącą farbę o grubszej strukturze.  I jak tu w prosty sposób można te „farby kredowe” ze sobą porównać?  I według jakich kryteriów uznać, że coś jest lepsze a coś gorsze?  
 


Obecnie w AgoHome sprzedaję trzy zupełnie różne marki farb. Pierwsza z nich (Allback) choć zawiera kredę jako wypełniacz, kompletnie nie da się opisać terminem „farba kredowa”.  To klasyczna, tradycyjna farba olejna (nie mylić z ftalową czy alkidową),  z wszystkimi zaletami i wadami farb używanych w XVIII i XIX wieku. 


Kolejna farba (Byta-yta)  została  stworzona z myślą o malowaniu mebli. Dzięki dużej zawartości kredy jest mocno kryjąca, ale powierzchnia nią pokryta nawet przed woskowaniem jest satynowo gładka.  Sama farba ma kremową konsystencję i drobinek kredy nie da się w niej wyczuć.  Termin „farba kredowa” też więc do niej zupełnie nie przystaje. Dlatego nazywamy ją po prostu farbą do stylizacji mebli.   


Trzecia, niedawno wprowadzona marka (Amazona) ma w nazwie „krijtverf” czyli „farba kredowa”.  Kredę oczywiście zawiera, w dotyku jest szorstka, ale zawdzięcza to przede wszystkim krzemianom, które są bazą tej farby.  Farby krzemianowe są bardzo trwałymi farbami mineralnymi  o matowym wykończeniu i doskonałej paroprzepuszczalności.  Trudno byłoby je porównywać z farbą klejową czy farbą akrylową z dosypaną dodatkową kredą.   Wygląda więc na to, że „farba kredowa” to przysłowiowy „ni pies, ni wydra”.  Niby wszyscy mówią o tym samym, ale w praktyce niekoniecznie to samo mają na myśli. 

niedziela, 4 stycznia 2015

Kolejna metamorfoza meblowa - militarny kontenerek

Już dawno mnie korciło, żeby zrobić z meblami coś "męskiego", a że niedawno otrzymałam do testowania farbę Byta-yta w nowym kolorze Vintage pod pędzel wzięłam starą, prostą ikeowską szafkę mojej córki. Odkąd zmieniliśmy Uli biurko na bardziej romantyczne, szafka-pomocnik stała się zbędna i wylądowała w częściach w garażu. Postanowiłam zrobić z niej coś w stylu wojskowej skrzyni. Po delikatnym przeszlifowaniu pomalowałam ją dwiema warstwami farby, a po wyschnięciu zabezpieczyłam bezbarwnym woskiem. Na froncie szuflady i na bokach przy pomocy szablonów i białego wosku zrobiłam napisy (z woskiem zamiast farby to bardzo proste - drukujesz wzór na zwykłej karce, wycinasz i tepujesz gąbką lub pędzlem).

szafka - kontenerek po metamorfozie



Myślicie, że nada się do pokoju chłopca lub nastolatka?
Tak szafka wyglądała wcześniej (zdjęcie z pokoju Uli, szafki solo niestety nie sfotografowałam):


A tu moi nieocenieni pomocnicy przy składaniu wykończonych elementów:


W tym samym stylu planuję przerobić jeszcze proste biureczko z tego samego ikeowskiego zestawu.
Szafka nie ma obecnie właściciela, jeśli ktoś ma na nią ochotę, proszę o kontakt mailowy.
Dla zainspirowanych pomysłem: farby i wosk można nabyć w AgoHome lub jednym ze sklepów z listy dostępnej TUTAJ