czwartek, 18 września 2014

Postarzane skrzynki

Kupiłam dwie skrzynki z surowego drewna. Skrzynki były w drugim gatunku, z sękami i widocznymi śladami szpachlowania pęknięć. Ponieważ miałam zamiar je postarzyć, było mi to nawet na rękę. 


Skrzynki pierwotnie wyglądały tak:


Wyszczotkowałam je wzdłuż słojów metalową szczotką. Zabieg taki uwydatnia słoje, przez co powierzchnia staje się zdecydowanie bardziej rustykalna. Miękka część drewna (przyrosty letnie) daje się wyszczotkować, twarda cześć (przyrost zimowy) zostaje.


Na wyszczotkowaną powierzchnię nałożyłam postarzającą warstwę  domowego wyrobu bejcy. Przepis na octową bejcę postarzającą podałam TUTAJ

Po wyschnięciu nałożyłam napis. Użyłam do tego transferu wydruku laserowego i rozpuszczalnika nitro. O tym jak zrobić transfer pisałam TUTAJ
Potem  wtarłam w skrzynki wosk biały Allback. Starałam się aby warstwa wosku była cienka dzieki czemu uzyskałam efekt poszarzenia drewna.



środa, 17 września 2014

Skrzynka na wino

Szarości i zielenie jakoś nie chcą mnie opuścić. Zagościły również na tej skrzyneczce.


A już za kilka dni poprowadzę kolejne warsztaty na których powstają takie skrzyneczki. Zobaczcie co wyczarowały uczestniczki poprzednich edycji.


wtorek, 16 września 2014

Czarne perły prosto z krzaczka

Weekend spędziliśmy w siedlisku na wzgórzu, porządkując podwórko przed planowanym remontem. W ramach sprzątania musieliśmy usunąć dwa dziko rosnące krzaczki czarnego bzu. Zakorzeniły się pomiędzy kamieniami fundamentów obory. Zebrane owoce, przynoszone przez nas w koszyczkach do domu ku mojemu zaskoczeniu w sumie wypełniły dwa wielkie kosze. Obskubywanie kulek z ogonków trwało i trwało, ale efekt jest: 11 litrów pysznego, domowego soku już trafiło do naszej spiżarni.






Dla tych, którzy chcieliby zrobić własny sok podaję przepis:


Składniki:
na ok. 1 kg dojrzałych owoców potrzebne będzie: 0,5 kg cukru i  1 szklanka wody oraz  sok wyciśnięty z 1 cytryny
Wykonanie:
Owoce delikatnie myjemy i oddzielamy od gałązek. Można to zrobić ręcznie lub pomóc sobie widelcem. Należy odrzucić wszystkie niedojrzałe owoce bzu! Czarne kuleczki umieszczamy  w dużym garnku, wlewamy wodę i gotujemy. Trzeba przy tym uważać, aby nie wykipiały. Owoce podczas gotowania powinny popękać. Pod koniec gotowania dodajemy sok z cytryny i cukier. Odcedzamy i gorący sok wlewamy do słoiczków lub butelek. Można go dla pewności pasteryzować. 

poniedziałek, 8 września 2014

Sobota w ogrodzie - wianek z tui i hortensji

Piękna pogoda w sobotę wprost zachęcała do prac ogródkowych. Zaraz po śniadaniu ruszyliśmy więc  do przycinania, przesadzania, grabienia i innych jesiennych robót. Między innymi przycięliśmy tuje przed domem, które w tym roku jakoś nadzwyczaj ochoczo śmignęły w górę. Nie lubię jak się "zielone" marnuje, więc szybko złapałam za kilka wyciętych pędów aktinidii i zrobiłam z nich podstawę do wianka. Mała była i krzywa straszliwie, ale to mi wcale nie przeszkadzało, bo po dowiązaniu gałązek tui i kwiatostanów hortensji powstała bardzo fajna ozodoba.


Po zrobieniu wianka na drzwi


zrobiłam jeszcze mniejszy jako ozdobę stołu na tarasie.


Bardzo lubię szklane lampiony - wyglądają elegancko praktycznie w każdej odsłonie. Wystarczy wianek, albo wstążka i nabierają charakteru. Wianek położyłam na paterze, którą kiedyś pokazywałam tutaj a zrobiłam z niezbyt urodziwej bambusowej dekoracji z Jysk-a za 10 zł. Kolorem i fakturą przypominającą ceramikę wspaniale się dopasowała do kompozycji.

sobota, 6 września 2014

Butelka z wzorkiem

Nashi pozbierane i w większości już zjedzone (mniam), antonówki pozbierane i przerobione na pyszne musy (mmm...), teraz przerabiam jeżyny. Zgodnie z życzeniem moich dzieci powstanie z nich pyszny sok. A na sok przydałaby się ładne butelki. Moje były zupełnie zwykłe, a teraz wyglądają tak:


Do zrobienia wzorków wykorzystałam szablon i woski barwiące Byta-yta. Wystarczy nakleić szablon na butelkę, a następnie gąbeczką lub patyczkami kosmetycznymi nabierać wosku i tepować. Szablon odkleić i delikatnie zdjąć, butelke zostawić do wyschnięcia wosku.


Tak ozdobioną butelkę, kiedy wosk już dobrze wyschnie można bez problemu myć wodą. Nie można jedynie szorować jej ostrym zmywakiem kuchennym lub myć w zmywarce.

Miłego weekendu!

czwartek, 4 września 2014

Pudełko na drobiazgi

Czasem trzeba improwizować. Tak było również w tym przypadku. Potrzebowałam na szybko zgrabne pudełko do przechowywania notatek, wizytówek i karteluszków  przekładanych z miejsca na miejsce na moim biurku. W oczekiwaniu na "ogarnięcie" wpisanych na nich kontaktów górka  dokumentów niepokojąco urosła. Złapałam więc pudełko po butach z porządnej, sztywnej tektury i doprowadziłam je do takiego stanu:

Tak było:


Tak jest:



 Użyłam farb i wosków Byta-yta, zamiast szablonu  wykorzystałam małą papierową serwetkę z ażurowym brzegiem. Dzięki temu, że dekoracja jest wykonana woskiem, a nie farbą mogłam jednym papierowym maleństwem udekorować całe wieczko. Całę pudełko było malowane białą farbą. Górę potraktowałam woskiem w kolorze zielonym (od razu zielony, żadnego podkładu z jasnego wosku) rozkładając go nierównomiernie, aby uzyskać smugi. Dół potraktowałam woskiem w kolorze jasnożółtym. Daje ładny efekt, bo biały kolor farby mocno przebija spod wosku.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Jak odkryliśmy urok loppisów :)

Wyjeżdżając na nasz rodzinny, krótki, szwedzki urlop obiecałam sobie solennie: żadnych sklepów wnętrzarskich, ogrodniczych etc. Nawet przy wystawach nie będę się zatrzymywać (a to już wzbudzało grozę u moich starszych córek, które zaczęły podejrzewać, że coś mi się złego stało). I trzymałam się twardo. Aż do soboty. Bo w sobotę odkryliśmy urok szwedzkich loppisów.

 
Loppis to coś więcej niż pchli targ czy wyprzedaż garażowa. To także rewelacyjny sposób na spędzanie wolnego czasu w gronie znajomych (i nieznajomych), wspólnie przeczesując stodoły, garaże i miejskie place w poszukiwaniu skarbów.  Loppisowa "gorączka" ma swoje apogeum latem i właśnie wtedy jadąc samochodem można spotkać poustawiane wzdłuż drogi tabliczki zachęcające do zajrzenia na podwórka czy w inne loppisowe miejsca. Ceny różne, zwykle atrakcyjne. Z niektórymi sprzedającymi można się potargować, co skrzętnie czyniliśmy. A kupić można dosłownie wszystko. Tego nie kupiliśmy:


i tego też, choć przez chwilę była opcja, że dokupimy drugi bilet na prom i wtedy na pakę zabierzemy jeszcze kilka rzeczy :)


Za to na innym podwórku, gdzie wystawiono stół z kuchenną ceramiką wpadła mi w oko ręcznie wykonana przez lokalnego artystę patera z 1958 roku


i drewniany kosz-taca, też lokalnego wyrobu. Obie rzeczy nabyłam za równowartość 28 zł. 
Dumna jak paw z poczynionych zakupów zajrzałam za stodółkę gdzie pani domu wystawiła masę ogrodowych klamotów i wzrok mój padł nie na stosy doniczek i plastikowych koszyków do sadzenia cebul, ale na leżący pod ścianą stołek do pianina. I wewnętrzny głos odezwał się we mnie jak dzwon Zygmunta na Wawelu: bierzemy! Mój mąż początkowo trochę kręcił nosem, bo na co nam stołek do pianina, skoro nie mamy pianina? Ostatecznie stołek pojechał z nami do domu. Kosztował nas równowartość 30 zł. Do dziś nie mogę wyjść z podziwu jak nam się udało tak stargować.

Kolejny loppis wypatrzyły nasze dzieci, którym spodobało się poszukiwanie skarbów. Tym razem trafiliśmy do ogrodowej altany z "różnymi różnościami". Było w niej wiele cudnych rzeczy, ale ceny większości z nich mocno nas zniechęcały. Wyszliśmy z tylko jednym łupem - współczesnym stolikiem z delikatnym pęknięciem na nóżce, kupionym za równowartość 25 zł.


To nasze zakupy meblowe:


 Patera służy nam w jadalni do serwowania owoców, stołek i stolik czekają na renowację, a tacę-koszyk pomalowałam na niebiesko i służy nam do podawania napojów w ogrodowej altanie.


Tym razem nie malowałam farba kredową ani akrylówkami. Taca ma służyć głównie na zewnątrz domu, może jej się też podczas użytkowania  przytrafić zachlapanie kolorowymi napojami, więc farba powinna być odporna na takie sytuacje. Wybrałam farbę Linseed Blue (Kwiat Lnu) z palety Allback Oil Paint. Chyba w czasie upałów brakuje mi chłodniejszych kolorów :)






piątek, 8 sierpnia 2014

Manufaktura czekolady w Malmo

Tradycja ręcznego wyrobu czekolady w Malmö została zapoczątkowana ponad 100 lat temu.



Pierwsza fabryka została założona przez duńskiego producenta  Emila Mazetti Nissen pod nazwą Malmö Chokolad & Konfektfabrik AB. Firma później zmieniła swoją nazwę na Mazetti


 
Mazetti oferowała szeroki zakres produktów: czekoladę, batony, cukierki, ręcznie formowane praliny ale  najbardziej znany był Ögonkakao czyli marka kakao z charakterystycznym opakowaniem
. W 1975 roku fabrykę Mazetti kupił Fazer i kontynuował produkcję na jej terenie do 1992/1993. Obecnie manufaktura nosi nazwę Malmö Chokladfabrik i jako jedyna w Szwecji produkuje czekoladę w pełnym procesie: od wypalania ziaren kakaowca po formowanie tabliczek i pralinek. Ponad 100 lat historii manufaktury zostało przedstawione w budynku fabrycznym w jedynym w swoim rodzaju muzeum czekolady.  
 
Historyczne formy do pralinek


Narzędzia cukiernicze

Niektóre formy są używane do dziś


Zwiedzanie manufaktury to nie tylko potężna dawka wiedzy o czekoladzie i pracy cukierników, ale także okazja do spróbowania wyśmienitych wyrobów. Dzięki wycieczce do muzeum odkryliśmy jak pyszna jest czekolada z solą morską.  

Czekolada jest produkowana według oryginalnej receptury z 1888 roku, zawiera jedynie masę kakaową, cukier trzcinowy i ew. dodatki takie jak kruszone orzechy, skórkę cytrynową itp.

Palone i kruszone ziarno kakaowca jest podstawowym składnikiem masy czekoladowej. Próbowaliśmy - smaczne!

W firmowym sklepiku



Tu podaję link do strony internetowej manufaktury: http://www.malmochokladfabrik.se/ 

wtorek, 5 sierpnia 2014

Lato z cytrusami

Wystawa ceramiki pod takim tytułem przeniosła mnie natychmiast w klimaty śródziemnomorskie. Zresztą zobaczcie sami:


 







Wystawa odbywała się w oranżerii, co dodatkowo potęgowało wrażenie przebywania w śródziemnomorskim ogrodzie.


niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozstrzygnięcie Candy i ogródkowego wyzwania

Nadeszła chwila którą równoczesnie lubię i nie lubię, czyli pora na przyznanie nagród :)
Lubię ten moment, bo wiem że ktoś się ogromnie ucieszy, a nie lubię bo wiem, że wiele osób poczuje się zawiedzionych, że ich coś fajnego omineło. Zacznę więc od letniego wyzwania ogródkowego dla mam i dzieci, gdzie zostały zgłoszone prace Bubisy i Fantazjany:
http://my-cottage-life-bubisa.blogspot.com/2014/07/dawno-dawno-temu.html
i https://www.facebook.com/photo.php?fbid=627438120705593&set=a.627438987372173.1073741826.100003182324168&type=1&theater
Gratuluję i proszę o kontakt w celu ustalenia, które kubeczki do Was trafią.
A teraz pora na Candy. Zgłoszeń było ponad 90. Tylu kompletów farb nie jestem w stanie rozdać. Poza główną nagrodą przygotowałam dwa mniejsze zestawy (w każdym 2 x mała farba i 2 x mały wosk).
O pomoc w wybraniu zwycięzców poprosiłam córkę.
Nagroda główna:
 
HappyAlimak

I dwie mniejsze:
 Paula Pearls i Renata

Dziewczyny, skontaktujcie się proszę mailowo :)