poniedziałek, 30 czerwca 2014

Candy w Domowych Klimatach

Drogie podczytywaczki, drodzy podczytywacze! Lato jakieś deszczowe się nam zrobiło i nic, tylko domowych rozrywek trzeba się imać :)  U mnie oznacza to zwykle, że wygarniam z garażu wszystkie graty grzecznie czekające w kolejce do odnowienia, stylizacji lub przeróbki.  Pomyślałam więc, że może takich jak ja wakacyjnych  "przetwórców" jest więcej. Macie ochotę pobawić się szwedzkimi produktami do stylizacji mebli? Jeśli tak, to koniecznie weźcie udział w moim wakacyjnym Candy. Do wygrania jest zestaw startowy: 2 słoiczki o poj. 330 ml  farby do stylizacji mebli Byta-yta (biała i szarozielona) oraz 4 malutkie słoiki wosków: naturalny, vintage, blue jeans i beżowy.  Taki zestaw to naprawdę spora ilość różnych możliwych do osiągnięcia kombinacji i efektów. Do kompletu oczywiście dołączona jest instrukcja "krok po kroku" oraz patyczki do mieszania farb i wosków.

 Zasady ogólnie znane, ale dla przypomnienia:
1. napisz komentarz pod tym postem
2. wstaw bannerek (fotkę z postu) na swojego bloga z aktywnym linkiem do "Domowych Klimatów"
3. jeśli nie masz bloga zostaw w komentarzu swój adres e-mail
4. zapisy trwają do 31 lipca 2014r.

Jeśli zapisze się do zabawy więcej niż 30 osób, dorzucę jeszcze nagrody pocieszenia :) 
Jest możliwość wymiany farb lub wosków na inne kolory, jeśli laureat sobie tego zażyczy, a ja będę je mieć w magazynie. Miłej zabawy!

A tu mała próbka możliwości tych preparatów:


Drewniana skrzynka malowana farbą w kolorze zielonym, woskowana naturalnie + delikatnie na biało, dekoracja szablonowa białym woskiem i  na koniec przecieranie papierem ściernym.

czwartek, 26 czerwca 2014

Inspiracje ogrodowe z opolskiego ZOO

Jak pisałam we wcześniejszym poście do opolskiego ZOO warto się wybrać nie tylko po to, by zobaczyć egzotyczne zwierzęta.  Równie interesujące są  pięknie zaprojektowane krajobrazy ze strumykami i stawami, rzeźbione ławki czy kamienne murki.  Postaram się pokazać te zakątki ZOO, które dla mnie były niezwykle urokliwe. Tu pierwszy przykład: żwirowy skwerek z formowanymi roślinami zdobią dwa lwy.




Rośliny mają nie tylko ciekawe kształty, ale także różnią się barwą, co sprawia, że cała kompozycja nie jest monotonna.  Na rozwidleniach dróg stoją drewniane drogowskazy. Spełniają nie tylko rolę informacyjną, ale także są elementem ozdobnej kompozycji roślin o rożnej wysokości i kształtach.



Połączeniem funkcji użytkowych i dekoracyjnych są również drewniane ławki z rzeźbionymi motywami.  Szczególnie pięknie wyglądają  w alejce o parkowym charakterze.



W ogrodzie zoologicznym można spotkać różne rodzaje kamiennych murków. Mnie najbardziej spodobały się te, które wykonano z ogromnych kamieni ustawionych jeden za drugim. Tworzą barierę oddzielająca wybiegi od ścieżek. W niektórych miejscach pomiędzy kamieniami wstawiono zbrojone szyby, które pozwalają lepiej dostrzec zwierzęta, ale także sprawiają, że barier praktycznie nie widać. Na niektóre kamienie wspina się malowniczo bluszcz.






wtorek, 24 czerwca 2014

Opolskie ZOO - propozycja dla miłośników fauny i flory


To z pewnością jeden z najpiękniejszych ogrodów zoologiczych w Polsce. Malowniczo położony na Wyspie Bolko, stale rozbudowywany i z każdym rokiem atrakcyjniejszy.  Jeśli tylko macie okazję  zajrzeć do Opola, wybierzcie się tam koniecznie!  Mnie za każdym razem urzeka to, że granicy wybiegów dla zwierząt i ścieżek dla ludzi praktycznie nie widać. Piękne kompozycje zieleni i małej architektury sprawiają, że czuję się jak na spacerze po ogrodzie botanicznym lub parku. Zresztą zobaczcie sami:









Jedną z najbardziej popularnych atrakcji ogrodu jest wyspa lemurów, przez którą wiedzie ścieżka dla zwiedzających. Lemury skaczą nad głowami ludzi lub przebiegają tuż przed człowiekiem nie okazując żadnego lęku przed większymi od siebie istotami.




W holu małpiarni nad głowami zwiedzających kryją się ponocnice.  Obserwują bacznie wchodzących i wdzięcznie pozują do zdjęć. Moim dzieciom najbardziej podobały się jednak nie ponocnice a sajmiri.



Myślałam, że moje córki  już wyrosły z zamiłowania do MiniZoo, ale się myliłam. Zabawne małe chińskie świnki gromadziły wokół siebie i dzieci i dorosłych. Bo jak tu sie nie uśmiechnąć na widok takich baraszkujących maluchów?



Dla dzieci na terenie ZOO przygotowano dodatkowe atrakcje: place zbaw i park linowy.



Nieopodal ogrodowej restauracji  znajduje się małe herbarium z miododajnymi roślinami, wokół których uwijają się pracowite owady.



Opolskie ZOO zostało założone przed wojną i zajmowało około hektara. Po wojnie zostało opuszczone i  straszyło pustymi wybiegami, bo Niemcy wywieźli zwierzęta. Na szczęście znalazła się grupa zapaleńców, która stanęła w obronie zwierzyńca i podjęła starania o jego reaktywację.  Udało się i ZOO ponownie otwarto, choć ze względu na trudne czasy odbudowa i rozbudowa ogrodu odbywała się "systemem gospodarczym".  Podczas powodzi w 1997 roku ZOO ucierpiało ponownie. Całkowicie zalane zostały akwaria, terraria i ptaszarnie. Wielu zwierząt nie udało się na czas ewakuować. Utonął w wezbranych wodach Odry nawet hipopotam. Po powodzi natychmiast rozpoczęło się porządkowanie terenu i odbudowa ogrodu, która trwa do dziś. Zmieniła się koncepcja przestrzenna, zwierzęta z poszczególnych regionów geograficznych zostały zgrupowane w różnych częściach ogrodu, tak by występujące w poszczególnych strefach zwierzęta mogły mieszkać obok siebie.  Większość wybiegów została zaprojektowana tak, aby dać zwierzętom maksimum przestrzeni a zwiedzającym maksimum komfortu obcowania z nimi.


Fakt, że ogród jest urządzony na terenie gdzie od dziesiątek lat rosły drzewa potwierdza choćby taki widoczek:


Zwróciliście uwagę na bluszcz wspinający się na drzewa? Jego zdrewniałe łodygi same są już jak konary! Jak w ilustracjach z bajek.   A o tym, że opolskie ZOO może być inspiracją do zaprojektowania własnego ogródka napiszę w kolejnym poście, bo ten rozciągnął mi się okropnie!

P.S. Jeśli wybierzecie się do opolskiego ZOO zarezerwujcie sobie na jego zwiedzanie kilka godzin. Oglądanie treningu uchatek kalifornijskich czy karmienia lemurów jest naprawdę wciągające i czas jakoś tak szybko przy tym biegnie :)

środa, 18 czerwca 2014

Wakacyjne wyzwanie dla blogowych mam i dzieci :)

Wakacje już za chwilę, a milusińscy w wolnym czasie mają zwykle tysiące pomysłów. Pomyślałam, że może dacie się namówić na małe, wakacyjne wyzwanie dla zdolnych (mniejszych i większych) rączek? U nas ostatnio jest "na tapecie" tworzenie wróżkowych ogrodów. Fairy Gardens czyli niewielkie ogródki, mieszczące się w donicy, miednicy czy starym wiaderku są na świecie popularne. U nas spotyka się je bardzo rzadko. A szkoda, bo ich urządzanie to mnóstwo fajnej zabawy!  Pokażę Wam  jak powstawał ogródek mojej córki Ani i zapraszam do zabawy w tworzenie własnych wersji. Kto nie wierzy we wróżki może zrobić ogród dla skrzata, szyszkowego stworka lub ludzika Lego. A może ogród dopiero czekający na lokatora?

Uczestnicy zabawy powinni zrobić własną wersję mini-ogródka, sfotografować ją i pokazać na swoim blogu lub tablicy na facebooku. Link do zdjęcia wraz z informacją kto jest autorem ogródka proszę zamieścić w komentarzu pod tym postem.  Autorzy najciekawszych prac dostaną w nagrodę wybrane przez siebie kubeczki z kolekcji AgoHome, aby móc delektować się herbatką podczas pielęgnowania swoich ogródeczków :)    Zgłoszenia zbieram do końca lipca.


A teraz obiecana historia ogródka Ani.
Zaczęło się od "nuuuuuudzi mi się, zróbmy coś razem". Akurat miałam w ręce niewielkie ocynkowane wiaderko w którym na wiosnę kwitły  żonkile. Może zrobisz sobie własny ogródek?  Taki mini, żeby łatwiej go było pielęgnować - zaproponowałam. Ale gdzie? - spytała Ania. W tym wiaderku, odparłam.
Zabrałyśmy się do pracy. Na dno poszedł drenaż z kamyczków, potem ziemia i główne elementy "krajobrazu" czyli płaski kamień i roślinki ze skalniaka.Ania przyniosła patyczki po lodach. Zrobiłyśmy z nich płotek. Z mchu powstał trawnik, z brązowego żwirku alejka.


Tylko wróżek nie było :(
Wtedy Maja zapytała czy zamiast wróżek mogą być  kwiatowe duszki. I tak ogródek zyskał lokatorki.


Następnego dnia powstał kolejny mini-ogródek, ale to już zupełnie inna historia :)

wtorek, 17 czerwca 2014

Domowa Ice-Tea o smaku bzu i mięty

Tym razem w sezonie "bzowym" postanowiłam zaszaleć na całego.  Przytargałam do domu z Siedliska Na Wzgórzu  wielgachny kosz z zebranymi kwiatami bzu czarnego. Rozłożyłam na starej firance, aby ułatwić ewakuację ew. lokatorom, a potem zaczęłam przerabiać na różne pyszności.  W pierwszej kolejności baldachy trafiły do baniaczków po wodzie mineralnej, gdzie powstaje od kilku dni musujący napój. (przepis podałam w ub. roku TUTAJ). Potem wielgachny słój wypełniłam kwiatami na pyszny syrop.  A dziś popijam miętowo-bzową, domową Ice-Tea.
 
 
Przepis jest prosty (o ile macie w domu zapas bzowego syropu).
Zebraną w ogrodzie świeżą miętę zalewam gorącą wodą. Kiedy przestygnie, przelewam do dzbanka, dolewam  syrop z bzu i wrzucam kilka listków mięty. Całość chłodzę w lodówce i podaję z kostkami lodu.


 
Można również dodać do dzbanka kilka plasterków cytryny.
Litr napoju przelałam sobie dzisiaj do butelki po wodzie mineralnej i zabrałam do pracy. Pycha!



sobota, 14 czerwca 2014

L'amour Maison, czyli słów kilka o starym kinie

Dziś chciałabym Wam przedstawić kolejne "miejsce z klimatem" w którym miałam okazję gościć. Dawno temu było tu kino Orzeł. Potem budynek popadał w niepamięć, a w pustej sali kinowej robiły wyścigi szczury. Na szczęście to już przeszłość, teraz w starym milanowskim kinie działa L'amour Maison. Wielbiciele klimatów Prowansji i stylu vintage poczują się tu jak w domu!


Po wielomiesięcznym remoncie w październiku ubiegłego roku L'amour Maison zainaugurowało swoją działalność. Powstał sklep z meblami Belldeco, stylową porcelaną i szkłem stołowym, lampami i dekoracjami.



Od niedawna do oferty sklepu właściciele włączyli także ubrania i akcesoria ogrodowe GardenGirl.



Sala kinowa pełni obecnie rolę sali koncertowej, miejsca organizacji spotkań z ciekawymi ludźmi, wystaw artystycznych i kameralnych seansów filmowych.


W L'amour Maison działa również stylowa kawiarenka z przygotowywanymi na miejscu specjałami.


W letnie dni pyszną kawę można wypić siedząc w wygodnych fotelach ustawionych przed budynkiem.


 L'amour Maison mieści się w Milanówku przy ul. Piłsudskiego 33, a informacji o najbliższych wydarzeniach kulturalnych odbywających się w tym klimatycznym miejscu szukajcie na https://www.facebook.com/pages/Lamour-Maison/1379522585601670

czwartek, 12 czerwca 2014

Ogród w skrzynkach


Choć mój ogródek do największych nie należy mam w nim wydzielony kącik na warzywnik. Zaciszne miejsce, gdzie mogę zerwać rabarbar na kompot lub szczypiorek do sałatki.  Niestety, jakiś czas temu moje wzniesione rabaty musiały zejść z powrotem do parteru. Zamontowana kilka lat temu drewniana palisada otaczająca rabaty zaczęła wyglądać koszmarnie, a kilka deszczułek wręcz całkowicie zbutwiało. Mój maż solennie obiecywał, że zbije ładne skrzynki na warzywa, ale jakoś tak czasu ciągle nie miał pod dostatkiem. Już miałam skapitulować i uznać, że w tym roku jemy tylko warzywa z bazarku ale znalazłam rozwiązanie. A właściwie to znalazłam gotowca! Przypomniałam sobie że w drewutni stoją osłony europalet na których przywoziliśmy farby.


Osłony są z drewna, łączone metalowymi zawiasami i dają się łatwo nakładać jedna na drugą. Postanowiłam zabezpieczyć je od zewnątrz i wewnątrz olejem i w takiej formie postawić w warzywniku. Szybko i  tanio.


I prawie bym spełniła swój zamiar, gdyby nie sobotnie warsztaty, na których m.in. pokazywałam jak naturalnie postarzać drewno octem. Zaraz mi w głowie zaświtało, że może by te dechy też postarzyć? No i ocet poszedł w ruch.


Aby postarzyć drewno i sprawić by wyglądało na naturalnie zszarzałe wystarczy zwykły ocet i wełna stalowa. Do słoika szklanego wlewa się ocet, wrzuca wełnę stalową i zostawia na kilka godzin (albo kilka dni, jeśli to ma być naprawdę mocny efekt).  Następnie w rękawiczkach trze się wełną drewno, tak by wetrzeć ocet w powierzchnię. Tu fotka pokazująca, że już po kilku minutach widać różnicę.




Przyciemnienie staje się jeszcze większe po kilku godzinach.  Postarzenie robi się oczywiście przed olejowaniem. Przyciemnione drewno zgodnie z pierwotnym planem pokryłam olejem. Teraz moje roślinki mają gdzie się rozgościć. A ja mam w kolejce do postarzania dwie następne takie skrzynie.