wtorek, 16 grudnia 2014

Metamorfoza małej komody

Święta za pasem, a ja dziś z zupełnie nie świątecznym tematem. Chciałabym Wam pokazać niewielką sosnową komódkę po "liftingu". Lubię przerabiać sosnowe mebelki, bo są zazwyczaj tanie a drewno daje więcej możliwości niż mdf.


Ta szafeczka miała mocno porysowany blat, nie nadawał się więc w całości pod woskowanie. Nie chciałam jednak całkiem rezygnować z pokazania drewna. Stąd pomysł na dwukolorową metamorfozę. Po przeszlifowaniu blat został zaszpachlowany i pomalowany farbą kredową Amazona na kolor Antiek Wit (Biały Antyczny). Po wyschnięciu farby został w nią wtarty wosk kredowy Amazona. Dzięki temu kolor na blacie i bokach szafki nie jest jednolity - są miejsca bardziej i mniej białe.


Szuflady zostały dwukrotnie zawoskowane woskiem Byta-yta w kolorze lila. Szwedzki wosk jest mocno kryjący, w związku z czym drewno prześwituje w niewielkim stopniu.  Aby nadać mebelkowi nieco lżejszego charakteru szuflady ozdobił ornament wykonany woskiem w kolorze kremowym.


Całość dopełniły niewielkie gałki ceramiczne.  Komódka szuka teraz nowego domu :)






środa, 10 grudnia 2014

Nadobna gwiazda grudniowych aranżacji

Wilczomlecz nadobny czyli gwiazda betlejemska nieodmiennie zdobi mój dom w grudniu. Zwykle mam ich kilka w różnych rozmiarach i kolorach. 


Czy wiecie, że 12 grudnia obchodzony jest na świecie dzień tej pięknej rośliny? Data jest nieprzypadkowa, ponieważ wiąże się z datą śmierci Joela Poinsetta  od którego pochodzi nazwa rośliny. Był to pierwszy ambasador USA w Meksyku. To on ponad 200 lat temu przywiózł gwiazdę betlejemską do USA, a stamtąd szybko powędrowała także do innych krajów.


Te maluszki kupiłam z myślą o wykorzystaniu moich zeszłorocznych świeczników ze szklanek w roli osłonek na doniczki z kwiatami. Jako lampiony już mi się opatrzyły, a teraz znowu cieszą oczy.

A że nie samą gwiazdą betlejemską  zdobię mieszkanie, przedstawiam Wam również zielonych mieszkanców mojego salonu.


Gwiazdki to pierwsze szydełkowe wprawki mojej Olci. Krzywe, ale z charakterem :)


W donicach na komodzie jak zwykle "zieleninka" udekorowana gwiazdkami. Wyciągamy już powoli dekorację świąteczne, na pierwszy ogień poszła girlanda ze światełkami.





A na zdjęciu poniżej moja niezastąpiona pomoc domowa. Lubi chodzić za mną po domu i "pomagać" po swojemu. Wyciągałam ją już z pralki i zmywarki, tu widzicie moją kotkę pomagającą w prasowaniu i pieczeniu ciasta :)



sobota, 29 listopada 2014

Po czym poznać, że dużo się u nas dzieje?

Najprościej po tym, że nie mam czasu zajrzeć na własnego bloga ;)
Postaram się szybciutko to nadrobić pokazując kilka niedawno "zmalowanych" mebelków i drobiazgów. Od czego by tu zacząć? Może od organizera na biurko?




Malowane farbą farbą kredową i woskowane woskiem kredowym. Wzorek na froncie wykonany woskiem Byta-yta w kolorze len.

W podobnej kolorystyce utrzymany jest ten listownik:




Drugi listownik jest w kolorze szarym z patynowaniem ciemnym woskiem:




Gazetnik:


Wszystkie przedmioty były malowane nową na naszym rynku holenderską farbą kredową Amazona.
Woski użyte do zabezpieczenia prac również pochodzą z Amazony. Listowniki i gazetnik od grudnia będą dostępne w AgoHome. Farby i woski Amazona są tam dostępne od dzisiaj :)

A tu moje "5 minut", czyli artykuł w Pierwszym Milionie (Forbesa). Znaleźli nas w sieci, zadzwonili i tadam....


czwartek, 20 listopada 2014

Bombki w stylu retro

Pamiętam, jak będąc dzieckiem z radością wyjmowałam z przyniesionych przez dziadka pudełek stareńkie cacka i pomagałam babci dekorować nimi choinkę.  Kilka tych bombek z sentymentem wieszam teraz na swojej choince. Mam nadzieję, że kiedyś trafią do domów moich dzieci.  Ponieważ w ostatnich tygodniach oglądam na Waszych blogach i w czasopismach wnętrzarskich rożne ręcznie wykonywane w stylu retro ozdoby, postanowiłam i ja dać się ponieść nostalgicznym klimatom.


Duża bombka-medalion ze szkła dmuchanego została ozdobiona serwetkowym motywem rudzików. Ponieważ od ponad roku do większości swoich drobnych prac używam kleju Elmers Glue, postanowiłam wykorzystać go również do zrobienia na bombce dekoracyjnych spękań.   Wystarczy pomalować klejem wyschniętą serwetkę, a następnie gdy klej podeschnie, użyć grubszej warstwy farby wodorozcieńczalnej - spękania pojawiają się same. Wykorzystałam na tył bombki dwie warstwy resztek farby kredowej (zmieszałam szarą i białą). Następnie zawoskowałam bezbarwnym woskiem i wtarłam wosk złoty Byta-yta.
Lubię z nim pracować bo można go równocześnie wcisnąć w szczeliny a na płaskiej powierzchni  rozetrzeć tak mocno, że będzie widoczny tylko jako mieniąca się poświata. Na granicy pomiędzy pomalowaną a przezroczystą częścią bombki nakleiłam zdobioną złotym szlaczkiem wstążeczkę.


Tu "retro" jest nie tylko naklejona dekoracja, ale i szkło, które ma mnóstwo nierówności. Tył bez spękań, za to patynowany ciemnym woskiem i odrobiną złota.


Zawieszki powstały z potrzeby chwili, w przeddzień kiermaszu Mojego Mieszkania w Pałacu Prymasowskim. Bazą jest formatka z mdf, malowana farbami kredowymi. Tył jednolity, w kolorze mocno rozbielonego różu, przód z serwetkowym motywem. Nie lakierowałam na błysk. Wyszłam z założenia, że retro to retro i nowością błyszczeć nie musi, więc potraktowałam ozdoby woskiem patynującym.  Na zdjęciu z aniołkami widać jak zmieniła się barwa i charakter ozdoby po użyciu wosku. Po lewej widać aniołka w wersji przed, po prawej w wersji po użyciu wosku. Brzegi ozdób pociągnęłam złotym woskiem.


Te cztery serducha znalazły swojego nabywcę od ręki.  Transfer nitro na farbę kredową sprawdził się jak zawsze :)  Tym razem jednak użyłam ultramatowego werniksu do zabezpieczenia wzoru.

Dekoracje (z wyjątkiem serc z transferami) są "do wzięcia od ręki" - zainteresowanych proszę o maila. Mogę również wykonać na zamówienie podobne dekoracje z innymi wzorami.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Meble, które straszą :)

Zdarzyło się Wam kiedyś w pośpiechu czegoś nie domalować, nie dokręcić albo krzywo zszyć?  Wpadki zdarzają się chyba raz na jakiś czas każdemu, a ja chcę dziś pokazać kilka "wypadków przy pracy"  jakie mogą się przytrafić podczas malowania mebli. Część z nich to moje gapiostwo, reszta to ciekawe przypadki z prowadzonych przeze mnie warsztatów.  Gotowi? To ruszamy na spotkanie ze straszącymi meblami.

1.Gałka

Nie dość że farba kredowa na gałce nie została nawoskowana (lub zalakierowana) to na dodatek gałka przed malowaniem nie była oczyszczona z rdzy. Jeśli się przyjrzycie, zobaczycie rdzawe kropki. Jeśli nie chcecie takiego efektu (rdza wyjdzie także pod woskiem) trzeba metalowy element najpierw wyczyścić i zabezpieczyć przed dalszym rdzewieniem.

2.  Brudne czy nawoskowane?



Jeśli decydujesz się na patynowanie mebla woskiem rustykalnym, to konsekwentnie wetrzyj wosk w mebel i ew. nadmiar zetrzyj ściereczką. Imitacja zabrudzeń jakie gromadziły się na meblu od wieków to nie to samo co niechlujne maźnięcie!

3. Pokaż kotku co masz w środku


Drzwiczki szafki zostały pomalowane i zawoskowane w stanie lekkiego uchylenia. Po otwarciu na całą szerokość widać, że został podczas malowania pominięty fragment drzwiczek.

4.  Niechciane spękania

 

W przeciwieństwie do sytuacji, kiedy chcemy zrobić artystyczne spękania, sytuacja w której farba samoistnie nam pęka i odpada jest  zwykle stresująca. Na zdjęciu powyżej doskonały przykład na to, że odtłuszczenie powierzchni i lekkie zmatowienie za pomocą papieru ściernego pozwala uniknąć stresu i podwójnej pracy.

5. Ups, coś się ubrudziło


Uchwyty, gałki, klamki itp. elementy najlepiej jest zdjąć przed rozpoczęciem malowania (nawet jeśli te elementy też chcemy pomalować).  Jeśli nie da się ich zdemontować, warto sięgnąć po taśmę malarską. Oklejamy również np. szybki albo dekoracyjne elementy, których nie chcemy malować.

wtorek, 4 listopada 2014

Czternaście niezwykłych sukien ślubnych z dawnych lat

Dzień ślubu to dla panny młodej niezwykła okazja by olśnić gości swoim wyglądem i pozostawić w ich pamięci niezatarte wrażenie. Tak jest dziś i tak było również dawniej. Jeśli pozwolicie zabiorę Was na krótką chwilę w świat eleganckich sukni ślubnych z lat 1760 – 1940, tworzących cudowną wystawę Rijksmuseum w Amsterdamie. Przekonacie się, że dobór sukni był nie tylko sprawą indywidualnego gustu panny młodej, ale także ukłonem w stronę tradycji i etykiety.
 
W osiemnastym wieku panny młode nosiły sunie w jasnych odcieniach niebieskiego, żółtego i różowego lub z modnych tkanin w haftowane wzory. Tylko panny młode z królewskiego rodu nosiły biały strój Na zdjęciu poniżej widzicie jedwabną, wyszywaną suknię z falbankami(ok. 1760 r).  

 
Kolejna sukienka pochodzi z 1822 roku. Wysoka talia, dekolt, bufiaste rękawy, spódnica i długość do kostki są typowe dlatego okresu. Jedwabna tkanina ma modny, delikatnie rozrzucony wzór.
 
W 1835r. wzięli ślub Baronowa Nine van Slingelandt i Jonkheer Pieter Teding van Berkhout. Panna młoda wybrała dla siebie suknię z jedwabiu z motywami floralnymi, naśladującymi koronkę.  Sukni dodawały szyku duże, bufiaste rękawy.


 
Zauważcie jak wąską talię ma gorset tej sukni z 1891r. Seraphine Asscher miała w pasie 58 cm i była bardzo bliska ówczesnego  ideału piękna, wedle którego kobieta powinna mieć talię dającą się objąć dwiema męskim dłońmi.  Zgodnie z tradycją  krawcowa wykonała dla młodej żydowskiej oblubienicy skromny strój, ale dodała modne drapowane falbanki.
 
Po tysiąc osiemset dwudziestym roku większość sukien ślubnych była biała, ten czarny strój weselny może więc być dla wielu osób zaskakujący. Panna młoda (Sophia Barbara Thonwahrt of Mannheim) w 1855 r. miała sukienkę wykonaną przez Wilhelmine Wildermann, szwaczkę, która był właścicielką sklepu na jednej z dobrze znanych, głównych ulic Karlsruhe (Badenia-Wirtembergia). Co prawda krój sukni ślubnych w tym niemieckim kraju związkowym zawsze pozostawał w zgodzie z modą, jednak kolor był inny, ponieważ tradycyjnie tamtejsze kobiety nosiły czarne suknie do kościoła. Na szczęście mogły rozjaśnić swój strój białymi dodatkami takim jak rękawiczki, wachlarz czy bukiet ślubny.
 
Akcesoria i dodatki ślubne również są częścią wystawianej kolekcji.  W gablotach można podziwiać zachwycające wachlarze, koronkowy welon, buty, torebki i rękawiczki. Te ostatnie chyba jeszcze przez dłuższy czas będą obiektem moich westchnień. Zresztą oceńcie samodzielnie:



 
I na koniec, jeśli udało się Wam wytrwać w czytaniu tego posta kilka kolejnych ślubnych strojów.



piątek, 31 października 2014

Wieczór w pomarańczowm kolorze


Jutro Dzień Wszystkich Świętych, który spędzimy z naszą rodziną. Będzie zaduma i wspomnienia o tych, których już z nami nie ma. Ale dzisiaj na prośbę młodszych córek mamy dyniowo-pomarańczowy, zdecydowanie optymistyczny wieczór. Dyniowe lampiony świecą przed domem już od kilku dni :)