wtorek, 20 stycznia 2015

Nie hotel z tramwajem, który utknął w środku

Biurko do kompletu z pokazanym niedawno kontenerkiem "się maluje",  inne meble "się szlifują" albo "się kleją" więc nie pokażę Wam żadnego nowego mebla. Za to zabiorę Was tym postem na wycieczkę w kolejne niezwykłe miejsce w jakim zdarzyło mi się spędzić miły weekend.  Hotel "Not Hotel" wybraliśmy jako miejsce noclegowe w Amsterdamie jak tylko przypadkowo zajrzeliśmy na jego stronę.  Tu nic nie jest tym, czym się wydaje być!



Niezwykłe wnętrza tego hoteliku zaprojektowali młodzi designerzy z grupy Collaboration-O. Środek hotelowego hallu zajmuje wagonik tramwajowy, w którym mieści się sypialnia dla dwojga. To w niej, całkiem wygodnie spędziliśmy z mężem dwie noce. Przyznaję, że było to ciekawe przeżycie. W sobotę wieczorem czuliśmy się jak w prywatnej luksusowej loży, leżąc na łóżku i oglądając występy na żywo młodych muzyków, koncertujących na scenie zaimprowizowanej w hotelowym hallu. Wystarczyło odsłonić zasłonki w naszym "pojeździe"  aby znaleźć się w centrum wydarzeń.




Zmęczeni zwiedzaniem miasta mogą przysiąść na wygodnych fotelach albo... w wannie.



Udając się na antresolę do bogato wyposażonej w literaturę z całego świata biblioteki trzeba mieć się na baczności.  Półka z książkami może nagle obrócić się i wyjdzie zza niej gość hotelowy nocujący w sekretnym pokoju.  Można również zanocować w Drukowanym Domku  albo wycinanej ze sklejki na kształt dziwacznej świątyni Crisis Free Zone. Każdy z niezwykłych pokoi możecie zwiedzić wirtualnie na stronie hotelu http://www.hotelnothotel.com/rooms/

środa, 7 stycznia 2015

Ni pies ni wydra, czyli o kredowym zamieszaniu słów kilka



Widziała Pani? – rzuciła w słuchawkę jedna z moich klientek – Są kolejne farby kredowe, tym razem od Pentart-u!  I co Pani o nich myśli? Lepsze niż te, co je Pani sprzedaje? 




Nie wiem, nie próbowałam – odparłam spokojnie.  No bo jak tu w kilku słowach wytłumaczyć telefonicznie, dlaczego do kolejnych odmian „kredówek” podchodzę z dystansem?   Musiałabym zacząć od tego, co kto rozumie pod pojęciem „farby kredowe”.  Dla jednych jest to wyłącznie konkretna farba, konkretnej  angielskiej marki, zawierającej w prawnie zastrzeżonej nazwie takie sformułowanie.  Dla innych „farba kredowa”  to synonim farby klejowej, jaką kiedyś malowano ściany. Do dziś można ją kupić, choćby na Allegro. Ma postać proszku rozpuszczalnego w wodzie.  Dla jeszcze innych „farba kredowa” to każda farba, która tworzy powierzchnię „chalky finish” czyli kredową w dotyku.  Zwolennicy domowych metod otrzymywania „farby kredowej” mieszają z dowolną farbą duże ilości kredy (a czasem także innych sypkich wypełniaczy), aby otrzymać mocno kryjącą farbę o grubszej strukturze.  I jak tu w prosty sposób można te „farby kredowe” ze sobą porównać?  I według jakich kryteriów uznać, że coś jest lepsze a coś gorsze?  
 


Obecnie w AgoHome sprzedaję trzy zupełnie różne marki farb. Pierwsza z nich (Allback) choć zawiera kredę jako wypełniacz, kompletnie nie da się opisać terminem „farba kredowa”.  To klasyczna, tradycyjna farba olejna (nie mylić z ftalową czy alkidową),  z wszystkimi zaletami i wadami farb używanych w XVIII i XIX wieku. 


Kolejna farba (Byta-yta)  została  stworzona z myślą o malowaniu mebli. Dzięki dużej zawartości kredy jest mocno kryjąca, ale powierzchnia nią pokryta nawet przed woskowaniem jest satynowo gładka.  Sama farba ma kremową konsystencję i drobinek kredy nie da się w niej wyczuć.  Termin „farba kredowa” też więc do niej zupełnie nie przystaje. Dlatego nazywamy ją po prostu farbą do stylizacji mebli.   


Trzecia, niedawno wprowadzona marka (Amazona) ma w nazwie „krijtverf” czyli „farba kredowa”.  Kredę oczywiście zawiera, w dotyku jest szorstka, ale zawdzięcza to przede wszystkim krzemianom, które są bazą tej farby.  Farby krzemianowe są bardzo trwałymi farbami mineralnymi  o matowym wykończeniu i doskonałej paroprzepuszczalności.  Trudno byłoby je porównywać z farbą klejową czy farbą akrylową z dosypaną dodatkową kredą.   Wygląda więc na to, że „farba kredowa” to przysłowiowy „ni pies, ni wydra”.  Niby wszyscy mówią o tym samym, ale w praktyce niekoniecznie to samo mają na myśli. 

niedziela, 4 stycznia 2015

Kolejna metamorfoza meblowa - militarny kontenerek

Już dawno mnie korciło, żeby zrobić z meblami coś "męskiego", a że niedawno otrzymałam do testowania farbę Byta-yta w nowym kolorze Vintage pod pędzel wzięłam starą, prostą ikeowską szafkę mojej córki. Odkąd zmieniliśmy Uli biurko na bardziej romantyczne, szafka-pomocnik stała się zbędna i wylądowała w częściach w garażu. Postanowiłam zrobić z niej coś w stylu wojskowej skrzyni. Po delikatnym przeszlifowaniu pomalowałam ją dwiema warstwami farby, a po wyschnięciu zabezpieczyłam bezbarwnym woskiem. Na froncie szuflady i na bokach przy pomocy szablonów i białego wosku zrobiłam napisy (z woskiem zamiast farby to bardzo proste - drukujesz wzór na zwykłej karce, wycinasz i tepujesz gąbką lub pędzlem).

szafka - kontenerek po metamorfozie



Myślicie, że nada się do pokoju chłopca lub nastolatka?
Tak szafka wyglądała wcześniej (zdjęcie z pokoju Uli, szafki solo niestety nie sfotografowałam):


A tu moi nieocenieni pomocnicy przy składaniu wykończonych elementów:


W tym samym stylu planuję przerobić jeszcze proste biureczko z tego samego ikeowskiego zestawu.
Szafka nie ma obecnie właściciela, jeśli ktoś ma na nią ochotę, proszę o kontakt mailowy.
Dla zainspirowanych pomysłem: farby i wosk można nabyć w AgoHome lub jednym ze sklepów z listy dostępnej TUTAJ

piątek, 26 grudnia 2014

W świątecznej atmosferze

Dziś piękna, śnieżna pogoda, ale poprzednie dni - ciemne, bure, deszczowe i ponure próbowaliśmy oswoić świąteczną atmosferą.



W tym roku drzewko przywieźliśmy z naszego warmińskiego siedliska. Rozłożystą sosenkę dzieci ustroiły w bombki ze szkła udającego tzw. mercury glass, bombki z piórkami i koronkowe gwiazdki.


W wigilię powstały kolejne dekoracje. Wygląda na to, że artystyczne zapędy poczuła cała rodzina, bo również moi rodzice dali się wciągnąć w zabawę. Mój tata z kawałka  poliestrowego wypełniacza do poduszek,. goździków, sznurka i plastikowego korka wyczarował bałwanka do stroika na oknie, a mama z małych gałązek i papierowych serduszek zrobiła przybrania do nakryć na stole.



Na najpiękniejszej kolacji w roku gościły u nas również moja babcia i jej koleżanka oraz ... Święty Mikołaj.


Kochani łamiemy się z Wami wirtualnym opłatkiem i życzymy Wesołych Świąt!

wtorek, 16 grudnia 2014

Metamorfoza małej komody

Święta za pasem, a ja dziś z zupełnie nie świątecznym tematem. Chciałabym Wam pokazać niewielką sosnową komódkę po "liftingu". Lubię przerabiać sosnowe mebelki, bo są zazwyczaj tanie a drewno daje więcej możliwości niż mdf.


Ta szafeczka miała mocno porysowany blat, nie nadawał się więc w całości pod woskowanie. Nie chciałam jednak całkiem rezygnować z pokazania drewna. Stąd pomysł na dwukolorową metamorfozę. Po przeszlifowaniu blat został zaszpachlowany i pomalowany farbą kredową Amazona na kolor Antiek Wit (Biały Antyczny). Po wyschnięciu farby został w nią wtarty wosk kredowy Amazona. Dzięki temu kolor na blacie i bokach szafki nie jest jednolity - są miejsca bardziej i mniej białe.


Szuflady zostały dwukrotnie zawoskowane woskiem Byta-yta w kolorze lila. Szwedzki wosk jest mocno kryjący, w związku z czym drewno prześwituje w niewielkim stopniu.  Aby nadać mebelkowi nieco lżejszego charakteru szuflady ozdobił ornament wykonany woskiem w kolorze kremowym.


Całość dopełniły niewielkie gałki ceramiczne.  Komódka szuka teraz nowego domu :)






środa, 10 grudnia 2014

Nadobna gwiazda grudniowych aranżacji

Wilczomlecz nadobny czyli gwiazda betlejemska nieodmiennie zdobi mój dom w grudniu. Zwykle mam ich kilka w różnych rozmiarach i kolorach. 


Czy wiecie, że 12 grudnia obchodzony jest na świecie dzień tej pięknej rośliny? Data jest nieprzypadkowa, ponieważ wiąże się z datą śmierci Joela Poinsetta  od którego pochodzi nazwa rośliny. Był to pierwszy ambasador USA w Meksyku. To on ponad 200 lat temu przywiózł gwiazdę betlejemską do USA, a stamtąd szybko powędrowała także do innych krajów.


Te maluszki kupiłam z myślą o wykorzystaniu moich zeszłorocznych świeczników ze szklanek w roli osłonek na doniczki z kwiatami. Jako lampiony już mi się opatrzyły, a teraz znowu cieszą oczy.

A że nie samą gwiazdą betlejemską  zdobię mieszkanie, przedstawiam Wam również zielonych mieszkanców mojego salonu.


Gwiazdki to pierwsze szydełkowe wprawki mojej Olci. Krzywe, ale z charakterem :)


W donicach na komodzie jak zwykle "zieleninka" udekorowana gwiazdkami. Wyciągamy już powoli dekorację świąteczne, na pierwszy ogień poszła girlanda ze światełkami.





A na zdjęciu poniżej moja niezastąpiona pomoc domowa. Lubi chodzić za mną po domu i "pomagać" po swojemu. Wyciągałam ją już z pralki i zmywarki, tu widzicie moją kotkę pomagającą w prasowaniu i pieczeniu ciasta :)



sobota, 29 listopada 2014

Po czym poznać, że dużo się u nas dzieje?

Najprościej po tym, że nie mam czasu zajrzeć na własnego bloga ;)
Postaram się szybciutko to nadrobić pokazując kilka niedawno "zmalowanych" mebelków i drobiazgów. Od czego by tu zacząć? Może od organizera na biurko?




Malowane farbą farbą kredową i woskowane woskiem kredowym. Wzorek na froncie wykonany woskiem Byta-yta w kolorze len.

W podobnej kolorystyce utrzymany jest ten listownik:




Drugi listownik jest w kolorze szarym z patynowaniem ciemnym woskiem:




Gazetnik:


Wszystkie przedmioty były malowane nową na naszym rynku holenderską farbą kredową Amazona.
Woski użyte do zabezpieczenia prac również pochodzą z Amazony. Listowniki i gazetnik od grudnia będą dostępne w AgoHome. Farby i woski Amazona są tam dostępne od dzisiaj :)

A tu moje "5 minut", czyli artykuł w Pierwszym Milionie (Forbesa). Znaleźli nas w sieci, zadzwonili i tadam....


czwartek, 20 listopada 2014

Bombki w stylu retro

Pamiętam, jak będąc dzieckiem z radością wyjmowałam z przyniesionych przez dziadka pudełek stareńkie cacka i pomagałam babci dekorować nimi choinkę.  Kilka tych bombek z sentymentem wieszam teraz na swojej choince. Mam nadzieję, że kiedyś trafią do domów moich dzieci.  Ponieważ w ostatnich tygodniach oglądam na Waszych blogach i w czasopismach wnętrzarskich rożne ręcznie wykonywane w stylu retro ozdoby, postanowiłam i ja dać się ponieść nostalgicznym klimatom.


Duża bombka-medalion ze szkła dmuchanego została ozdobiona serwetkowym motywem rudzików. Ponieważ od ponad roku do większości swoich drobnych prac używam kleju Elmers Glue, postanowiłam wykorzystać go również do zrobienia na bombce dekoracyjnych spękań.   Wystarczy pomalować klejem wyschniętą serwetkę, a następnie gdy klej podeschnie, użyć grubszej warstwy farby wodorozcieńczalnej - spękania pojawiają się same. Wykorzystałam na tył bombki dwie warstwy resztek farby kredowej (zmieszałam szarą i białą). Następnie zawoskowałam bezbarwnym woskiem i wtarłam wosk złoty Byta-yta.
Lubię z nim pracować bo można go równocześnie wcisnąć w szczeliny a na płaskiej powierzchni  rozetrzeć tak mocno, że będzie widoczny tylko jako mieniąca się poświata. Na granicy pomiędzy pomalowaną a przezroczystą częścią bombki nakleiłam zdobioną złotym szlaczkiem wstążeczkę.


Tu "retro" jest nie tylko naklejona dekoracja, ale i szkło, które ma mnóstwo nierówności. Tył bez spękań, za to patynowany ciemnym woskiem i odrobiną złota.


Zawieszki powstały z potrzeby chwili, w przeddzień kiermaszu Mojego Mieszkania w Pałacu Prymasowskim. Bazą jest formatka z mdf, malowana farbami kredowymi. Tył jednolity, w kolorze mocno rozbielonego różu, przód z serwetkowym motywem. Nie lakierowałam na błysk. Wyszłam z założenia, że retro to retro i nowością błyszczeć nie musi, więc potraktowałam ozdoby woskiem patynującym.  Na zdjęciu z aniołkami widać jak zmieniła się barwa i charakter ozdoby po użyciu wosku. Po lewej widać aniołka w wersji przed, po prawej w wersji po użyciu wosku. Brzegi ozdób pociągnęłam złotym woskiem.


Te cztery serducha znalazły swojego nabywcę od ręki.  Transfer nitro na farbę kredową sprawdził się jak zawsze :)  Tym razem jednak użyłam ultramatowego werniksu do zabezpieczenia wzoru.

Dekoracje (z wyjątkiem serc z transferami) są "do wzięcia od ręki" - zainteresowanych proszę o maila. Mogę również wykonać na zamówienie podobne dekoracje z innymi wzorami.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Meble, które straszą :)

Zdarzyło się Wam kiedyś w pośpiechu czegoś nie domalować, nie dokręcić albo krzywo zszyć?  Wpadki zdarzają się chyba raz na jakiś czas każdemu, a ja chcę dziś pokazać kilka "wypadków przy pracy"  jakie mogą się przytrafić podczas malowania mebli. Część z nich to moje gapiostwo, reszta to ciekawe przypadki z prowadzonych przeze mnie warsztatów.  Gotowi? To ruszamy na spotkanie ze straszącymi meblami.

1.Gałka

Nie dość że farba kredowa na gałce nie została nawoskowana (lub zalakierowana) to na dodatek gałka przed malowaniem nie była oczyszczona z rdzy. Jeśli się przyjrzycie, zobaczycie rdzawe kropki. Jeśli nie chcecie takiego efektu (rdza wyjdzie także pod woskiem) trzeba metalowy element najpierw wyczyścić i zabezpieczyć przed dalszym rdzewieniem.

2.  Brudne czy nawoskowane?



Jeśli decydujesz się na patynowanie mebla woskiem rustykalnym, to konsekwentnie wetrzyj wosk w mebel i ew. nadmiar zetrzyj ściereczką. Imitacja zabrudzeń jakie gromadziły się na meblu od wieków to nie to samo co niechlujne maźnięcie!

3. Pokaż kotku co masz w środku


Drzwiczki szafki zostały pomalowane i zawoskowane w stanie lekkiego uchylenia. Po otwarciu na całą szerokość widać, że został podczas malowania pominięty fragment drzwiczek.

4.  Niechciane spękania

 

W przeciwieństwie do sytuacji, kiedy chcemy zrobić artystyczne spękania, sytuacja w której farba samoistnie nam pęka i odpada jest  zwykle stresująca. Na zdjęciu powyżej doskonały przykład na to, że odtłuszczenie powierzchni i lekkie zmatowienie za pomocą papieru ściernego pozwala uniknąć stresu i podwójnej pracy.

5. Ups, coś się ubrudziło


Uchwyty, gałki, klamki itp. elementy najlepiej jest zdjąć przed rozpoczęciem malowania (nawet jeśli te elementy też chcemy pomalować).  Jeśli nie da się ich zdemontować, warto sięgnąć po taśmę malarską. Oklejamy również np. szybki albo dekoracyjne elementy, których nie chcemy malować.