Moje nowe odkrycie - łatwe podlewanie kwiatów w domu

14:57

Tak, wiem, czas jest przedświąteczny i powinnam na blogu pokazać bombki i stroiki. To pokażę innym razem, a teraz podrzucę podpowiedź co zrobić aby po powrocie ze świątecznego wyjazdu zastać rośliny doniczkowe w doskonałej kondycji. W tym roku czas między świętami a Nowym Rokiem częściowo spędzamy  poza domem. Zwykle w takiej sytuacji biegam po domu z kulami do podlewania roślin (pisałam o tym kiedyś TU) albo robię z wanny wielki kwietnik. Obie metody mają swoje wady i zalety. Od kilku dni testuję nowy nabytek - system nawadniania roślin doniczkowych Blumat.


Działanie tego typu systemu miałam okazję oglądać latem na balkonie moich znajomych. Kwiaty miały się świetnie i pobierały tyle wody ile było im w danym momencie potrzebne. Żadnego zalewania korzeni czy nadmiernego przesuszania. Specjalne czujniki dbają o to, by roślina była optymalnie nawodniona. W naszym domu mamy ogrzewanie podłogowe, które jest sympatyczne dla ludzi, ale niezbyt dobre dla kwiatów (zwłaszcza tych stojących nisko przy podłodze). Podlewanie kwiatów musi być więc regularne, co przy naszym intensywnym trybie życia jest problematyczne. Dlaczego więc nie spróbować czegoś, co będzie podlewało samo? Genialny plasterek na moje lenistwo :)
System do kwiatów doniczkowych składa się z glinianych stożków z czujnikiem i rurek nawadniających.






Żadnej elektroniki, żadnego sterowania, żadnej potrzeby podłączania do baterii czy innego źródła zasilania. Proste! Instalacja też nie wymaga żadnych nadzwyczajnych umiejętności - stożki zanurzamy w wodzie, tak by nią nasiąkły, następnie wlewamy do nich wodę, zakładamy kapturek z wężykiem, mocujemy w doniczce a rurkę zanurzamy w pojemniku z wodą.



Prosta obrazkowa instrukcja podpowiada krok po kroku co należy zrobić. 



Mój cyklamen od kilku dni właśnie tak jest zasilany. Pięknie się rozwija, a ukryta za koszykiem szklanka nie rzuca się w oczy podobnie jak schowany pomiędzy liśćmi stożek. Przed wyjazdem szklankę wymienię na miskę, żeby roślinka miała większy zapas wody. 


Drugi stożek zasila gwiazdę betlejemską. Mam nadzieję, że dzięki temu dłużej przetrwa w dobrej kondycji.


Do innej doniczki włożyłam stożek-adapter do standardowej butelki od wody mineralnej. Latem w ten sposób nawadniałam donice przed domem, aby zapewnić roślinom wodę  w trakcie upalnych dni. Bez adaptera wyniki były różne. Czasem cała woda wyleciała mi w kilka minut, innym razem ziemia w donicy była sucha a butelce nadal była woda. Teraz woda leci równomiernie, a ziemia jest stale lekko wilgotna.




Jak widać na zdjęciu powyżej instalacja jest prosta. Ja na początku zapomniałam zrobić odpowietrzenie (krok 3), ale po naprawieniu błędu wszytko działa bez zarzutu.  Przyniesiony z tarasu do domu oleander ma teraz stałe nawadnianie.


Podobnie jak moje sezonowe rośliny, których zimą mam zwykle kilka powsadzanych w wiklinowe kosze.



Rośliny zaopiekowane, a na mnie czeka jeszcze pranie, prasownie i przedświąteczne porządki. Szkoda, że nikt jeszcze nie wymyślił równie prostego systemu samodzielnie prasującego. Przy naszej szóstce przydałby mi się niezmiernie :)


You Might Also Like

4 komentarze

  1. Ja zawsze zapominam o podlewaniu, może z takim gadżetem dałabym radę.
    Zdrowych i spokojnych Świąt.
    Pozdrawiam Anita.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysłowa sprawa, tym bardziej że ostatnio zgniły mi dwa kwiaty przywiezione z Holandii, niby mało podlewałam a tu Zonk ...
    Chyba spróbuję.
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Również odkryłam ten sposób podlewania roślin i niemalże w całym domu go "zainstalowałam":)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie jeśli zostawisz swój komentarz

Pinterest

To moje drugie hobby...

To moje drugie hobby...
Ogródek Agnieszki

Like us on Facebook

Łączna liczba wyświetleń

Flickr Images

Subscribe