Jak odkryliśmy urok loppisów :)

23:58

Wyjeżdżając na nasz rodzinny, krótki, szwedzki urlop obiecałam sobie solennie: żadnych sklepów wnętrzarskich, ogrodniczych etc. Nawet przy wystawach nie będę się zatrzymywać (a to już wzbudzało grozę u moich starszych córek, które zaczęły podejrzewać, że coś mi się złego stało). I trzymałam się twardo. Aż do soboty. Bo w sobotę odkryliśmy urok szwedzkich loppisów.

 
Loppis to coś więcej niż pchli targ czy wyprzedaż garażowa. To także rewelacyjny sposób na spędzanie wolnego czasu w gronie znajomych (i nieznajomych), wspólnie przeczesując stodoły, garaże i miejskie place w poszukiwaniu skarbów.  Loppisowa "gorączka" ma swoje apogeum latem i właśnie wtedy jadąc samochodem można spotkać poustawiane wzdłuż drogi tabliczki zachęcające do zajrzenia na podwórka czy w inne loppisowe miejsca. Ceny różne, zwykle atrakcyjne. Z niektórymi sprzedającymi można się potargować, co skrzętnie czyniliśmy. A kupić można dosłownie wszystko. Tego nie kupiliśmy:


i tego też, choć przez chwilę była opcja, że dokupimy drugi bilet na prom i wtedy na pakę zabierzemy jeszcze kilka rzeczy :)


Za to na innym podwórku, gdzie wystawiono stół z kuchenną ceramiką wpadła mi w oko ręcznie wykonana przez lokalnego artystę patera z 1958 roku


i drewniany kosz-taca, też lokalnego wyrobu. Obie rzeczy nabyłam za równowartość 28 zł. 
Dumna jak paw z poczynionych zakupów zajrzałam za stodółkę gdzie pani domu wystawiła masę ogrodowych klamotów i wzrok mój padł nie na stosy doniczek i plastikowych koszyków do sadzenia cebul, ale na leżący pod ścianą stołek do pianina. I wewnętrzny głos odezwał się we mnie jak dzwon Zygmunta na Wawelu: bierzemy! Mój mąż początkowo trochę kręcił nosem, bo na co nam stołek do pianina, skoro nie mamy pianina? Ostatecznie stołek pojechał z nami do domu. Kosztował nas równowartość 30 zł. Do dziś nie mogę wyjść z podziwu jak nam się udało tak stargować.

Kolejny loppis wypatrzyły nasze dzieci, którym spodobało się poszukiwanie skarbów. Tym razem trafiliśmy do ogrodowej altany z "różnymi różnościami". Było w niej wiele cudnych rzeczy, ale ceny większości z nich mocno nas zniechęcały. Wyszliśmy z tylko jednym łupem - współczesnym stolikiem z delikatnym pęknięciem na nóżce, kupionym za równowartość 25 zł.


To nasze zakupy meblowe:


 Patera służy nam w jadalni do serwowania owoców, stołek i stolik czekają na renowację, a tacę-koszyk pomalowałam na niebiesko i służy nam do podawania napojów w ogrodowej altanie.


Tym razem nie malowałam farba kredową ani akrylówkami. Taca ma służyć głównie na zewnątrz domu, może jej się też podczas użytkowania  przytrafić zachlapanie kolorowymi napojami, więc farba powinna być odporna na takie sytuacje. Wybrałam farbę Linseed Blue (Kwiat Lnu) z palety Allback Oil Paint. Chyba w czasie upałów brakuje mi chłodniejszych kolorów :)






You Might Also Like

13 komentarze

  1. Uwielbiam wyprzedaże, szkoda ze takich cudnych jak w Szwecji nie ma u nas...
    Nabytki to prawdziwe skarby!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wielka szkoda, że u nas nie ma możliwości zakupienia takich pięknych rzeczy... pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. może i my kiedyś w Polsce wpadniemy na taki cudny pomysł z wyprzedażami:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię podziwiać, co komu się uda wygrzebać, bo ja za grosz nie posiadam tego "węchu", a baaardzo mi się podobają takie cudeńka, Twoje też!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny pomysł z tymi loppisami i ciekawie spędzony czas. Najbardziej podoba mi się taca-koszyk i stoliczek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam wygrzebywać takie cudeńka. A Twoje są rewelacyjne, a ceny? marzenie. Świetne łowy nie ma co!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Siper. Juz tesknie za targami staroci. Lupy zacne. Ja zawsze nazbiersm a potem wszystko czeka e dlugiej kolrpejce, ustawipne w piramide e pracowni.



    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne i to co kupiłaś, i to czego nie kupiłaś... Dobrze jest przywozić z takich wyjazdów także rzeczy, które potem żyją z nami, przypominając o tym jak fajnie było być razem i je kupować...
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajne miejsca. Mi też często nie wychodzą sprawy, które sobie zaplanuję przed wakacjami. Zwłaszcza gdy tak bardzo coś kusi :) Coś do mieszkania zawsze się znajdzie

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie jeśli zostawisz swój komentarz

Pinterest

To moje drugie hobby...

To moje drugie hobby...
Ogródek Agnieszki

Like us on Facebook

Łączna liczba wyświetleń

Flickr Images

Subscribe