Pokój nastoletniej czarodziejki - jak wyczarować dekoracje za grosik

16:24


Macie ochotę na prawdziwą opowieść o małej czarodziejce? Ma 11 lat i mieszka w moim domu :)


Starsze dzieci przeniosły się do mieszkania, dzięki czemu młodsze, ku swojej wielkiej radości, ze wspólnego pokoju mogą przenieść się do własnych.  Wybór kto gdzie zamieszka był szybki i bezproblemowy, znacznie dłużej trwało przenoszenie rzeczy. Pewnie sami nie raz się z tym spotkaliście że podczas wyjmowania rzeczy z szafek na każdym kroku pojawia się jakiś dylemat. Zatrzymać czy oddać siostrze?  Wyrzucić czy naprawić?  Czy to będzie pasować do mojej nowej sypialni? Skąd ja to w ogóle mam?

Parę miesięcy temu, kiedy planowaliśmy remont w mieszkaniu i przeprowadzkę starszych córek obiecałam młodszym, że urządzimy pokoje zgodnie z ich życzeniem. Pokój Oli, który teraz stał się pokojem Ani nie potrzebował większych zmian. Pomarańczowe dodatki zmieniłyśmy na fiolet, na drzwiach szafy przykleiłyśmy samoprzylepną folię tablicową po której można pisać kredą, przestawiłyśmy kilka mebli i gotowe.  Romantyczny pokój Uli, wyglądający jak na zdjęciu poniżej przypadł w udziale Mai, która poprosiła o zmianę wystroju na "bardziej gotycki".



No ładnie, pomyślałam. Meble co prawda mają odpowiedni klimat i gdyby z białych przemalować je na czarno wyglądałyby efektownie, ale jasnozielone ściany i podłoga w kolorze naturalnego korka nijak mi do mrocznego "gotyku" nie pasowały.  Zobaczymy co da się zrobić - bąknęłam  niezbyt przekonująco - wiesz, taki większy remont to mamy w planach dopiero za rok. Maja wbiła we mnie oskarżycielski wzrok i cicho westchnęła: Obiecałaś!  No i masz babo placek pomyślałam. Wyjdę na niesłowną! Na szczęście okazało się, że bliżej jej do Harrego Pottera i Gwiezdnego Pyłu niż do Crimson Peak czy Pamiętników Wampirów. Jako właścicielka dwóch czarodziejskich różdżek przywiezionych z kolejnych edycji wakacyjnej Szkoły Czarodziejów, czarnej tiary i równie ciemnej peleryny Maja zapragnęła bardziej magicznego niż gotyckiego klimatu w swojej sypialni. 



Przypomniałam sobie jak wyglądał mój pokój kiedy miałam 11 lat. Dzieliłam go z młodszym bratem. Mieściły się w nim dwa wąskie, jednoosobowe tapczaniki, mały stół kuchenny pełniący rolę biurka i dwa regały. Nad moim łóżkiem udało się wcisnąć wąską półkę z pomalowanych białą olejną farbą nieheblowanych deseczek, na której trzymałam kilka podręcznych drobiazgów i kolekcję sukulentów w szklanych słojach po lekarstwach. Na nic więcej nie było miejsca. Biała tapeta w brązowe palmety była ładna, ale jak dla mnie zbyt "dorosła". Resztę dekoracji stanowiły: zielony dywanik (a właściwie wykrojony na wymiar kawałek wykładziny), dwa obrazki Danuty Muszyńskiej-Zamorskiej i brązowe kapy na łóżka.  Było estetycznie, ale trochę nijako i bezosobowo.  Jedyną wskazówką, że mieszkają tu dzieci były tytuły książek na półkach, pluszak na łóżku i zabawny plakat z szympansem na drzwiach wejściowych. Nagle poczułam, że koniecznie muszę jakoś dopasować pokój do tego jak wyobraża go sobie moja córka. Bez drogiego remontu, malowania ścian czy kupowania nowych elementów wystroju. Skoro zgodnie z anegdotą różnica pomiędzy czarodziejką a czarownicą to około 40 lat, to mam odpowiedni wiek i staż by użyć swojej mocy i wyczarować coś z niczego dla młodszego pokolenia. Zróbmy razem kilka "czarodziejskich" dekoracji - zaproponowałam Mai - pomogę Ci, ale będziesz sama wykonywać większość prac. Zgodziła się bez chwili wahania i muszę przyznać że świetnie sobie poradziła. Na pierwszy ogień poszła ramka, w której zamieszkał zabawny duszek. Ramkę kupiłam do nagrania w TV Puls na którym razem z prowadząca robiłyśmy monogramy z guzików. Do niczego mi nie pasowała stylem, więc beż żalu wyrzuciłam tkaninę z guzikami i wyjęłam szybkę. Szkielet duszka zrobiłam z drutu. Maja owinęła go gniecioną folią aluminiową, a następnie za pomocą kleju  nałożyła kolejne warstwy ręcznika papierowego, aż do uzyskania ostatecznego kształtu.  Po pomalowaniu duszek został przyklejony klejem na gorąco do tła ramki, uprzednio oklejonego bibułką z turkusowym wzorkiem. Domalowane czarnym pisakiem wąsy i krawat zmieniły go w prawdziwego eleganta.
 



Stare osłonki na doniczki Maja pomalowała ciemnoszarą farbą. Jedną przetarła ciemnoniebieskim woskiem, drugą białym.



Z pudełka po kremie zrobiłam dla niej puzderko na drobiazgi. Zdjęłam nalepki, odtłuściłam, przykleiłam do wieczka styropianową różę, pomalowałam całość na szaro Amazoną i przetarłam woskiem w kolorze jeansu.  Na koniec wtarłam nieco metalicznej pasty.




Skrzynię na skarby i drewnianą paterę Maja przemalowała kilkoma kolorami i poprzecierała według własnego pomysłu. Ja przemalowałam starą ramę obrazka. Wkleję w nią lustro i powieszę nad szafką.

Zmieniacz czasu Hermiony Granger musiał znaleźć się w tym pokoju!

W ramie zostanie docelowo osadzone lustro.

Turkus to obecnie ulubiony kolor małej czarodziejki

Ze szklanki po kremie orzechowym powstał lampionik. Za pomocą pisaka perełkowego Maja naniosła na nią wzorki. Po pomalowaniu farbą kredową (jak to dobrze, że Amazona jest niepalna!) ciemnym woskiem dodałyśmy głębię i podkreśliłyśmy fakturę.



W podobny sposób z butelki po oranżadzie podawanej w zaprzyjaźnionej włoskiej restauracji powstała flasza na magiczne eliksiry. Tu nie trzeba było tworzyć wzorków, były już wcześniej wytłoczone w szkle.  Pamiątka z zajęć ceramicznych w przedszkolu stała się dołączoną do butli tajemniczą etykietą.

Eliksiry i wywary trzeba w czymś trzymać!
 Wieszak z samochodem zupełnie niepasujący do dziewczęcych pokoi  został przemalowany i ozdobiony kalkomanią z tymczasowych tatuaży. Po naniesieniu kalkomanii zabezpieczyłam ją lakierem i postarzyłam woskiem. Niektóre elementy tatuażu świecą w ciemności, co zdecydowanie podniosło jego atrakcyjność w oczach właścicielki ;)

róże na wieszaku świecą w nocy

Jedynym meblem, który przeszedł całkowitą metamorfozę jest drewniana szafka. Kupiłam ja kiedyś w komisie meblowym za 60 zł z myślą o  wstawieniu do przedpokoju w mieszkaniu starszych córek, ale okazała się za głęboka. Teraz za sprawą farby Byta-yta i wosków w różnych kolorach stała się czarodziejską komodą. Wymieniłam drewniane uchwyty na czarne, metalowe.  Takie same zamontowałam w pozostałych meblach.





Koszty dostosowania pokoju do "czarodziejskiego" stylu okazały się zdumiewająco małe. Większość z nich to farby, woski i nowe uchwyty. Wykorzystałyśmy różne niepotrzebne lub zapomniane przedmioty nadając im zupełnie nowy wygląd. Udało nam się nawet przemycić do nowego pokoju kilka dekoracji z "dziecinnego". 

Wróżka zamieszkała w doniczce

Gliniana sowa to pamiątka z pierwszych kolonii letnich, magiczny dziennik to prezent od najstarszej siostry

Tablicę magnetyczną właścicielka pomalowała sama w ulubione motywy

Do czerwonej różdżki doskonale pasują dekoracje zostawione przez poprzednią mieszkankę pokoju
  

 

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Miałyście niezłą zabawę. Tyle ciekawych pomysłów jednym pokoiku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już widzę oczami wyobraźni radość Czarodziejki, były piski? :) Tyle pomysłów zrealizowanych, i to takich pomysłów, że hej. Teraz w takim pokoju można czarować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo sprytnie i pomysłowo zrobione:))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny pomysł i wykonanie, a na dodatek wspaniała zabawa. Niech się małej czarodziejce dobrze mieszka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam tematyczne pokoje, tylko jednak kolor ścian i podłogi troszkę mi nie pasuje. Mogłabym mieć czarodziejski pokój :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że córka nie wybrała żadnego domu Hogwartu. Piękny pokój, świetnie sobie poradziłaś, jest magiczny ale nie przesadzony.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ świetna zabawa! Pokój wygląda fantastycznie, świetnie poprzerabiałyście dodatki :)
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko ładnie i pięknie, ale powinnas sprawic nowe łóżko dla dzieci :P
    Ja swoje znalazłam na http://www.urokdrewna.pl/ i Tobie tez polecam zerknac.
    No chyba, ze tylko pod narzuta tak wyglada malo zachecajaco ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać każdy ma swój gust, długo szukaliśmy drewnianego łóżka z toczonymi elementami, które w niczym nie będzie przypominać ani prostych, współczesnych ani mocno rustykalnych modeli dostępnych w sklepach. Moja starsza córka sama je zawoskowała i choć pewnie ja bym to zrobiła inaczej, jej właśnie takie się podobało a młodsza też jest nim zachwycona bo żadna koleżanka takiego nie ma.
      Ciebie nie zachęca rękodzieło, mnie nie musi masowa produkcja. Co nie znaczy, że nie doceniam uroku gotowych mebli drewnianych. Mam tylko prośbę, jeśli chcesz je reklamować za pomocą mojego bloga skontaktuj się mailowo i wtedy ustalimy zakres i formę możliwej współpracy. Wrzucenie komuś na bloga linka do strony komercyjnej po to by "tanim kosztem" przekierować tam potencjalnego klienta jest wyrazem arogancji i braku poszanowania dla faktu, że autor bloga musiał włożyć w niego wiele pracy, by pozyskać i utrzymać uwagę swoich czytelników. Na blogu Waszego sklepu nie ma możliwości pozostawiania komentarzy, ale wyobraź sobie co by było, gdyby taka możliwość była i inne firmy wrzucały w komentarzach linki do swoich sklepów, korzystając z tego że ten czy inny post jest popularny.

      Usuń

Miło mi będzie jeśli zostawisz swój komentarz

Pinterest

To moje drugie hobby...

To moje drugie hobby...
Ogródek Agnieszki

Like us on Facebook

Łączna liczba wyświetleń

Flickr Images

Subscribe