Był sobie miedziany obrazek. Z żurawiami. I z paskudną matową plamą na wysokości ptasich głów.. Najwyraźniej ktoś próbował umyć obrazek jakimś rozpuszczalnikiem. Pasował mi klimatem do wnętrz na siedlisku, bo tam żurawie widujemy praktycznie codziennie. Wzięłam "miedziaka" na warsztat i teraz wygląda tak:
Tak wyglądał oryginalnie:
Na początek umyłam go EcoCleanerem Amazony.
Chodziło o to, aby zmyć z niego zabrudzenia, ale także zwiększyć przyczepność farby do metalu. EcoCleaner jest w formie sprayu, wystarczy raz psiknąć, przetrzeć szmatką i gotowe. Użyłam farby Byta-yta w kolorze Petrol. To jeden z moich ulubionych kolorów, a Bytę bardzo lubię za jej kremową konsystencję, łatwe rozprowadzanie i szwedzkie odcienie. Po jednej warstwie wyglądało tak:
Zostawiłam do następnego dnia do nałożenia kolejnej warstwy. Kiedy podeschła zmyłam jeszcze świeżą farbę (a w zasadzie starłam ostrą częścią gąbki do mycia naczyń) z wypukłych części obrazka.
Całość pociągnęłam bezbarwnym woskiem Amazona.
Teraz przyszła pora na to co tygryski lubią najbardziej - można pobrykać z kolorowymi woskami! Patyną z wosków Byta-yta pociągnęłam pędzlem kilka razy po różnych częściach obrazka.
Potem dodałam lekkie przetarcia zielono-niebieską Islandicą i Białym woskiem Amazony.
Tym razem nie wycierałam ptaków, pozwoliłam woskowi "zamglić" miedź. Na koniec troszkę kropek szarą i białą farbą.
Efekt końcowy jak dla mnie dostatecznie "wsiowy". Na tle bielonej ściany żurawie widać bardzo wyraźnie :)
Tak wyglądał oryginalnie:
Na początek umyłam go EcoCleanerem Amazony.
Chodziło o to, aby zmyć z niego zabrudzenia, ale także zwiększyć przyczepność farby do metalu. EcoCleaner jest w formie sprayu, wystarczy raz psiknąć, przetrzeć szmatką i gotowe. Użyłam farby Byta-yta w kolorze Petrol. To jeden z moich ulubionych kolorów, a Bytę bardzo lubię za jej kremową konsystencję, łatwe rozprowadzanie i szwedzkie odcienie. Po jednej warstwie wyglądało tak:
Zostawiłam do następnego dnia do nałożenia kolejnej warstwy. Kiedy podeschła zmyłam jeszcze świeżą farbę (a w zasadzie starłam ostrą częścią gąbki do mycia naczyń) z wypukłych części obrazka.
Całość pociągnęłam bezbarwnym woskiem Amazona.
Teraz przyszła pora na to co tygryski lubią najbardziej - można pobrykać z kolorowymi woskami! Patyną z wosków Byta-yta pociągnęłam pędzlem kilka razy po różnych częściach obrazka.
Potem dodałam lekkie przetarcia zielono-niebieską Islandicą i Białym woskiem Amazony.
Tym razem nie wycierałam ptaków, pozwoliłam woskowi "zamglić" miedź. Na koniec troszkę kropek szarą i białą farbą.
Efekt końcowy jak dla mnie dostatecznie "wsiowy". Na tle bielonej ściany żurawie widać bardzo wyraźnie :)











