Ostatnio kiedy tylko uda mi się wygospodarować wolną chwilę łapię za pędzel. Na domowników padł blady strach. Tylko czekać, a zacznę zastawać na różnych meblach i sprzętach karteczki w stylu "nie rusz tego mamo" albo "kochanie wolę takie jak jest". Nie wierzycie?
Oto ofiary ostatniego weekendu:
Kuchenny stojak na ręcznik papierowy. Zdekupażowałam go kiedyś i pocieniowałam na niebiesko. Kolor mi nie wyszedł taki jak chciałam i denerwował mnie strasznie, bo nie lubię jak mi coś nie wychodzi ;)
Stary nożyk do jarzyn. Ma ze czterdzieści lat jak nic! Drewniana raczka poczerniała w kilku miejscach i na dodatek stałą się szorstka. Teraz ma rączkę jak malowanie...
A z tego jestem najbardziej zadowolona. Kupiłam kiedyś w Ikea drewnianą skrzynkę-osłonkę. Stała w naszej łazience i niestety, z czasem stała się mało reprezentacyjna. Drewno w miejscach gdzie najczęściej padała na nie woda stało się poszarzałe i szorstkie. Pomimo tego, że skrzynka ma ocynkowany wkład na którym stawia się doniczkę trochę wody musiało się z niej wydostawać i na dnie drewno poczerniało. Zrobiłam więc woskową pastę z farbą kredową (opisywałam tę metodę w poście o pudełku z niespodzianką) i potraktowałam osłonkę dwiema warstwami tej pasty. Po wyschnięciu lekko przepolerowałam starym ręcznikiem. Teraz woda mu niestraszna.
Oto ofiary ostatniego weekendu:
Kuchenny stojak na ręcznik papierowy. Zdekupażowałam go kiedyś i pocieniowałam na niebiesko. Kolor mi nie wyszedł taki jak chciałam i denerwował mnie strasznie, bo nie lubię jak mi coś nie wychodzi ;)
Stary nożyk do jarzyn. Ma ze czterdzieści lat jak nic! Drewniana raczka poczerniała w kilku miejscach i na dodatek stałą się szorstka. Teraz ma rączkę jak malowanie...
A z tego jestem najbardziej zadowolona. Kupiłam kiedyś w Ikea drewnianą skrzynkę-osłonkę. Stała w naszej łazience i niestety, z czasem stała się mało reprezentacyjna. Drewno w miejscach gdzie najczęściej padała na nie woda stało się poszarzałe i szorstkie. Pomimo tego, że skrzynka ma ocynkowany wkład na którym stawia się doniczkę trochę wody musiało się z niej wydostawać i na dnie drewno poczerniało. Zrobiłam więc woskową pastę z farbą kredową (opisywałam tę metodę w poście o pudełku z niespodzianką) i potraktowałam osłonkę dwiema warstwami tej pasty. Po wyschnięciu lekko przepolerowałam starym ręcznikiem. Teraz woda mu niestraszna.




































